Kryminalne

Wróć

Zmarło dziecko. Postępowanie wobec lekarzy umorzone

2019-01-31 17:27:03
Zapadł prawomocny wyrok w sprawie dwojga lekarzy, którzy zostali oskarżeni o nieumyślne narażenie małego dziecka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia. Najnowsze orzeczenie nieco zaostrza wymiar kary.
Dorota Mariańska
Bez odpowiednich badań

W 2012 roku 13-miesięczny chłopiec, po tym jak dwa razy został odesłany do domu bez pełnych badań, trafił na oddział intensywnej terapii w szpitalu dziecięcym. Jego stan szybko się pogarszał. Okazało się, że przyczyną niedowładu ręki był rozległy udar mózgu, a nie tak jak pierwotnie sądzili lekarze - złamanie. Dziecko zmarło niecały miesiąc później.

Prokuratura postawiła zarzuty dwójce lekarzy. Odpowiadali oni za nieumyślne narażenie chłopca na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia. Takie zarzuty pojawiły się, ponieważ medycy m.in. nie zlecili podstawowych badań laboratoryjnych, w tym np. tak podstawowych jak morfologia oraz nie zdecydowali o pozostawieniu malucha w szpitalu na obserwacji (początkowo lekarka nie chciała chłopca nawet zarejestrować).

Po długim procesie, w maju ubiegłego roku, białostocki sąd rejonowy warunkowo umorzył postępowanie z okresem próby na rok. Orzekł również o konieczności zapłacenia po 3 tys. zł na cel społeczny. Wówczas sąd wskazał, że doszło do błędów w działaniu oskarżonych, nie miały one jednak związku ze śmiercią dziecka.

Prawomocny wyrok

Z kolei w czwartek (31.01) sąd drugiej instancji zmienił wcześniejszy wyrok. Tym razem, zgodnie z pełnomocnym orzeczeniem, okres próby został wydłużony do dwóch lat. A wysokość świadczenia pieniężnego podniesiono do 10 tys. zł. Ma to być rozwiązanie bardziej sprawiedliwe w odbiorze społecznym. Chodzi też o to, żeby stanowiło przestrogę przed nadmierną rutyną ze strony osób zobligowanych do niesienia pomocy w ramach służby zdrowia.

Sędzia podkreślił, że ilość zgłaszających się do placówek pacjentów nie może negatywnie wpływać na jakość udzielanych im świadczeń niezależnie od niewątpliwych wad i niedociągnięć istniejących aktualnie w systemie świadczeń zdrowotnych.

- Brak rejestracji, czyli niezarejestrowanie dziecka w dokumentacji szpitalnego oddziału ratunkowego, tak naprawdę uniemożliwiał zlecenie w stosunku do dziecka przeprowadzenia jakichkolwiek badań medycznych - powiedział w uzasadnieniu wyroku sędzia Dariusz Niezabitowski.

Szereg zaniechań

Sędzia wskazał także, że lekarze dopuścili się zaniechań dotyczących starannej analizy stanu zdrowia dziecko. Nie było np. należytego badania fizykalnego. Medycy opierali się na niepełnym rozpoznaniu, które wynikało ze skierowania wystawionego przez lekarza pierwszego kontaktu.

- Wprawdzie podsądnym przypisano działanie nieumyślne, to jednak, jak się wydaje, było ono efektem swoistej rutyny w podejściu do pacjenta, która to bezspornie nie powinna towarzyszyć pracy lekarza o specjalizacji związanej z niesieniem pomocy najmłodszym pacjentom. Z pewnością to nie wynik skazujący w przedmiotowej sprawie, a tragiczny finał, choć skutek ten nie obciąża oskarżonych, wymusi na oskarżonych większy profesjonalizm w podejściu do wykonywania obowiązków, zaś swoistym testem w tym zakresie, który pozwoli na zweryfikowanie ich postawy w przyszłości, wydaje się okres próby na poziomie dwóch lat. Zdaniem sądu okręgowego czas ten w pełniejszy sposób pozwoli ocenić, czy wyciągnęli oni właściwe wnioski z negatywnych doświadczeń, jakie z pewnością niesie dla nich sama rola procesowa oskarżonych w niniejszej sprawie - ocenił sędzia Dariusz Niezabitowski.

Oskarżeni cały czas pracują w szpitalu i jak podkreślają ich obrońcy, nie ma żadnych zastrzeżeń co do tego, w jaki sposób wykonują swoje obowiązki.

- Potrzebuję czasu, żeby te wszystkie wątki ułożyć, które tu zostały powiedziane. Natomiast mam mieszane uczucia. Pewne aspekty zostały właściwie przywołane, natomiast wiele aspektów było niewłaściwie w naszej ocenie zinterpretowanych - mówił po wyjściu z sali rozpraw ojciec nieżyjącego chłopca. - Plusem jest to, że zapędy drugiej strony zostały całkowicie zatrzymane. Wszystkie nasze relacje, fakty, zostały potwierdzone - dodał.
Dorota Mariańska
dorota.marianska@bialystokonline.pl