Aktualności

Wróć

Zespół ds. Bojar. Energia była, ale pół roku temu

2018-12-28 13:05:20
Zespół ds. Bojar miał być ciałem, które nada kierunek działaniom dotyczącym ochrony zabytkowej dzielnicy. Po obiecującym początku inicjatywa jednak wyhamowała.
MN
Zespół już jest

W maju tego roku przy urzędzie miejskim zaczął działać zespół ds. Bojar, który miał się zająć inicjatywami dotyczącymi ochrony tej zabytkowej części Białegostoku. Zespół powstał po wielu namowach Zbigniewa Klimaszewskiego – prezesa stowarzyszenia Nasze Bojary, a od kilku miesięcy także miejskiego radnego, który od lat walczy o zabezpieczenie dzielnicy.

Dzięki jego namowom udało się w końcu powołać zespół, który miał się tym zająć, a w jego skład weszli m.in. zastępca prezydenta Rafał Rudnicki, miejski konserwator zabytków Dariusz Stankiewicz, dyrektor departamentu kultury Edyta Mozyrska, Agnieszka Rzosińska z Departamentu Urbanistyki czy Andrzej Ostrowski z Zarządu Mienia Komunalnego. Ze strony społecznej natomiast do współpracy został zaproszony właśnie Zbigniew Klimaszewski, a także architekt Adam Turecki czy Barbara Tomecka z Towarzystwa Opieki nad Zabytkami.

Wiadomo, że stworzenie zespołu to jeszcze nie gwarancja podjęcia jakichkolwiek działań, ale podczas pierwszych posiedzeń było widać, że jest chęć do pracy na rzecz Bojar. Ton nadawał przede wszystkim Zbigniew Klimaszewski, który składał kolejne propozycje, jak np. zakaz sprzedaży zabytkowych nieruchomości z tego obszaru należących do miasta czy utworzenie Chaty Bojarskiej przy Koszykowej 1, co zostało nawet potwierdzone później uchwałą intencyjną rady miasta.

Podstawą do działań było też ustalenie obszaru serca Bojar, którego przede wszystkim miały dotyczyć podjęte inicjatywy. Przyjęto wówczas, że będzie to teren wyznaczony mniej więcej ulicami: Koszykową, Wiktorii, Staszica, Słonimską czy Piasta, co jest tożsame z terenem wpisanym do rejestru zabytków.

Wystawa i co dalej?

Wydawało się więc, że z pracy zespołu może wyjść wiele dobrego, chociaż wiadomo było, że za wszystkimi inicjatywami muszą też iść środki, a z tym zazwyczaj bywa trudno. Jak się jednak okazało, spotkanie z 21 czerwca było drugim i jak do tej pory ostatnim, które zostało zorganizowane.

- Podczas spotkań poruszano szereg różnych zagadnień dotyczących szeroko rozumianego funkcjonowania dzielnicy. Zawężono przy tym obszar będący w zainteresowaniu zespołu do tej jej części, w której zachowała się zwarta, historyczna zabudowa. Obecnie prowadzona jest kwerenda w różnych urzędach i instytucjach związana z pozyskaniem przedwojennych zdjęć bojarskich chat, których reprodukcje mogłyby pojawić się w przyszłym roku przy ogrodzeniach w formie wystawy stałej – informuje Agnieszka Błachowska z Urzędu Miejskiego w Białymstoku.

Powieszenie na ogrodzeniach zdjęć starych budynków, które stały przed laty w tym samym miejscu, też było jednym z pomysłów, który padł podczas spotkania zespołu. To jednak nie sprawi, że dzielnica będzie lepiej chroniona, a coraz mniej jest tam tkanki, o którą można byłoby zadbać.
Mateusz Nowowiejski
mateusz.nowowiejski@bialystokonline.pl