Kryminalne

Wróć

Wróżka skazana za wyłudzenie ponad pół miliona złotych chce uniknąć więzienia

2016-11-07 18:15:06
Edyta M. podawała się za wróżkę i znachorkę. Wyłudziła ponad 500 tys. zł. Sąd skazał oszustkę na 2 lata pozbawienia wolności. Teraz biegły zdecyduje, czy Edyta M. może iść do więzienia. Ustalane jest, czy pozwala na to jej stan zdrowia.
pixabay.com
Oszustka zagrała na emocjach

Edyta M. mówiła, że jest wróżką i znachorką posiadającą nadprzyrodzone właściwości i zajmującą się leczeniem chorób. Przekonała ona pokrzywdzoną Alinę M., że jej dzieciom grożą różne dolegliwości, w szczególności wskazała, iż jej syn może zachorować na nowotwór.

Jednocześnie zapewniała, że jest w stanie w sposób nadprzyrodzony powstrzymywać rozwój choroby, przy czym będzie się to wiązało z koniecznością przekazywania jej pieniędzy. Alina M., dla której dobro i zdrowie dzieci były niezwykle istotne, uwierzyła jej i uznała, że tylko tak ochroni swoje dzieci. Przez rok przekazywała ona wróżce różne kwoty w zamian za zapewnienie dzieciom ochrony. Były to pieniądze z jej rachunku bankowego i pieniądze męża pochodzące z prowadzonej przez niego działalności, a także kwoty z licznie zaciąganych pożyczek i kredytów.

Ostatecznie oskarżona doprowadziła Alinę M. do niekorzystnego rozporządzenia mieniem w łącznej kwocie ponad pół miliona złotych.

Proceder ten został jednak przerwany na skutek interwencji Jerzego M., który zauważył, że z domu znikają znaczne kwoty. Wówczas żona przyznała, iż przekazywała pieniądze Edycie M. w zamian za chronienie dzieci przed chorobami.

Edyta M. w toku postępowania twierdziła, iż wróżenie sprowadzało się do układania pasjansa, nie miało charakteru profesjonalnego, nie pobierała za to pieniędzy, a ewentualna zapłata była symboliczna. Kobieta stanowczo zaprzeczała natomiast, by prowadziła jakąkolwiek działalność związaną z diagnozowaniem i nadprzyrodzonym leczeniem chorób, czarami i podobnymi praktykami i przyjęła za to pieniądze od Aliny M.

Sąd uznał, że jest winna

Sąd Okręgowy w Białymstoku, który rozpoznawał sprawę w pierwszej instancji, uznał oskarżoną winną zarzucanego jej czynu i skazał za to na karę 2 lat pozbawienia wolności. Nałożył też obowiązek naprawienia szkody poprzez zwrot pokrzywdzonym podstępnie uzyskanych pieniędzy.

Następnie apelację od tego wyroku wniósł obrońca oskarżonej, który kwestionuje jej winę, domagając się uchylenia orzeczenia i przekazania sprawy do ponownego rozpoznania sądowi pierwszej instancji, ewentualnie złagodzenia wymierzonej Edycie M. kary. Decyzja w tej sprawie jeszcze nie zapadła. W październiku sąd dopuścił dowód z opinii biegłego, który sporządza opinię na okoliczność ustalenia, czy stan jej zdrowia umożliwia wykonywanie kary pozbawienia wolności. Akta jeszcze nie wróciły do sądu.

- Po zwrocie akt ze sporządzoną opinią biegłego odnośnie stanu zdrowia skazanej zostanie wyznaczony kolejny termin posiedzenia w przedmiocie odroczenia wykonania kary – informuje Jadwiga Borowska z biura prasowego Sądu Okręgowego w Białymstoku.
Dorota Mariańska
dorota.marianska@bialystokonline.pl