Kultura i Rozrywka

Wróć

Uwaga, eksponat! Proszę dotykać i polać wodą

2015-01-14 00:00:00
To wyjątkowa sytuacja, bowiem zazwyczaj prace wystawiane w galeriach są objęte bezwzględnym zakazem dotykania przez widzów. Inaczej jest w Arsenale. - Wszystkich eksponatów można dotknąć - zachęca Justyna Kisielewska, autorka wystawy Ńce.
AD
Zmielone szczątki roślin i zwierząt

Idziemy korytarzem, by znaleźć się w sali o białych ścianach, suficie i podłodze, wyklejonych kulkami szklanymi. Efekt nieco w charakterze science-fiction. Przechodzimy do kolejnego pomieszczenia z niepozornym czarnym kwadratem na ścianie.

- To rodzaj fresku, który reaguje na temperaturę otoczenia - wyjaśnia artystka i prezentuje jego działanie.

Pracę polewa wodą, a ta zmienia kolor na granatowy. Po kilku chwilach wraca do pierwotnej czerni. Jest to dość efektowne, uczestnicy oprowadzania kuratorskiego po wystawie sięgają za smartfony, fotografują oryginalną pracę.

Obok na podłodze leży instalacja złożona z trzech silikonowych obrazów. Jeden z nich jest biały, drugi - różowy, trzeci - ciemny. W tym ostatnim zatopiono zmielone szczątki roślin oraz zwierząt, m.in. zęby i kości. Na finał wystawy Ńce kamienne płyty po transformacji.

Tęsknota za Błękitnym ptakiem

Opętało mnie słońce i miałem ochotę się śmiać - pod tak oryginalnym tytułem prezentowana jest druga wystawa. Jej autorem jest Mateusz Choróbski. W trzech pomieszczeniach galerii możemy obejrzeć prace odnoszące się do doświadczeń artysty (umieścił je chronologicznie).

I tak w pierwszej sali wyraża on swoją tęsknotę za poematem Maurice'a Maeterlincka Błękitny ptak, który opowiada o poszukiwaniu tytułowego magicznego zwierzęcia przez rodzeństwo Tyltyla i Mytyl. W 1918 roku zrealizowano filmową ekranizację sztuki. Mateusz Choróbski wykorzystał jej tekst, czytany przez damski głos. W tle słyszymy odgłosy Szczecina. Obejrzeć możemy tu również polaroidowe zdjęcia. Na jednym jest grzbiet książki Błękitny ptak. Drugie to autoportret artysty, na którym ma oczy zamalowane na niebiesko. Niebieski przywołuje wiele skojarzeń. Jednym jest Bluebird, samochód, którym jeździł ojciec Choróbskiego. Obietnica podróży za Ocean.

Pokój na kółkach i lustrzana twarz

Marzenie o wyjeździe spełniło się w dorosłym życiu artysty. Po dobrze przyjętym dyplomie wyjechał do Stanów Zjednoczonych. Miał zostać dwa miesiące, ale okazało się, że to niewystarczający czas, by nauczyć się miasta. Mieszkał na Brooklynie, w polskiej dzielnicy Greenpoint i ten pobyt zainspirował kolejną pracę.

- Ten obiekt jest odpowiednikiem pokoju, w którym mieszkałem. Ma wysokość dwudziestu pięciu centymetrów, bo przez pewien czas spałem na ziemi. Wykonany jest ze sklejki - taniego, surowego, przemysłowego materiału, bardzo popularnego w USA. Dzięki kółkom jest mobilny - wyjaśnia budowę pracy 190 Russell St. artysta.

Prowadzi do kolejnej sali, gdzie umieścił klasyczną rzeźbę, ale z nietypowym dodatkiem. Jej głowa jest pokryta lustrzaną powłoką, w której odbija się zarówno oblicze oglądającego, jak i samego artysty. To rodzaj maski, która wygląda jak lustro, ale poddaje się ruchom twarzy. Mięsistą rzeźbę artysta zestawił z obiektem z marmuru w kształcie linii.

Powstanie tej pracy poprzedziła wizyta Choróbskiego w Muzeum Pergamońskim w Berlinie. Przypadła ona w momencie, gdy planowano remont placówki i wiele rzeźb zostało zapakowanych i przygotowywanych do transportu. Podobną rzeźbę postanowił przenieść na białostocką wystawę.

Obie wystawy można oglądać do 5 lutego. Są czynne od wtorku do niedzieli, w czwartek wstęp wolny. Portal BiałystokOnline patronuje ekspozycjom.
Anna Dycha
anna.d@bialystokonline.pl