Nauka

Wróć

USOS steruje pracą podlaskich uczelni. Nie wszystkim się to podoba

2013-02-18 00:00:00
Jedni chwalą, inni przeklinają. USOSweb to system działający od kilku lat w większości polskich uczelni. W zamierzeniu ma usprawniać pracę społeczności akademickiej, lecz jak każdy system, ma swoje wady.
sxc.hu
Uniwersytecki System Obsługi Studiów, w skrócie USOS, miał w zamyśle unowocześnić polskie szkolnictwo wyższe i ułatwić pracę studentom, wykładowcom i dziekanatom. Na Uniwersytecie w Białymstoku system działa już od kilku lat. Znajduje szereg zastosowań, w tym organizuje tok studiów każdego studenta, obsługuje wnioski, rejestruje studentów na zajęcia oraz pokazuje aktualny stan ocen z egzaminów. Na części uczelni w Polsce USOS zniósł odwieczny akademicki symbol czyli indeks.

Studenci chwalą, wykładowcy - niekoniecznie

- Wirtualny e-indeks zaczął działać, kiedy rozpoczęłam studia - mówi Kasia Paliwoda, studentka II roku studiów licencjackich na filologii rosyjskiej UwB. - To zdecydowanie ułatwiło nam porządkowanie ocen i zapisy na przedmioty. Nie musimy biegać za wykładowcami całą gromadą i zbierać przysłowiowych autografów.

Problemem jest jednak to, że system jak to system, jest dość bezduszny. Nie podoba się to części pracowników dydaktycznych, którzy narzekają na sztywne terminy wpisywania ocen, podczas gdy bywają wypadki losowe czy inne sytuacje, kiedy zaliczenia trzeba przełożyć.
- Daleka jestem od wychwalania funkcjonalności USOSu - mówi anonimowo jedna z wykładowczyń Wydziału Filologicznego UwB. - Jeśli, nie daj boże, spóźnię się z wpisaniem oceny, procedura naprawcza jest żmudna i problemowa, a to uderza przede wszystkim w studenta. Ponadto wpisy i tak są zbierane, gdyż student ma obowiązek podpisać protokół z otrzymaną oceną, więc nie zrewolucjonizowało to aż tak życia uczelni, jak się uważa.

Studenci przyznają, że bezduszność systemu daje się odczuć, gdy nie zdąży się zapisać na zajęcia fakultatywne, na których obowiązuje zasada kto pierwszy, ten lepszy. Wtedy trzeba zapisać się na to, co zostało, a nie zawsze jest to satysfakcjonujący wybór.

Społeczność akademicka informatyzuje się

Niechętnie na temat wad systemu wypowiadają się pracownicy dziekanatu, odsyłając do działu dydaktyki:
- Należy po prostu przestrzegać terminów - mówi pracownica gmachu przy Skłodowskiej, gdzie mieści się administracja uniwersytetu. - Jeśli jednak zdarzy się, że trzeba zaliczenie przełożyć, nie ma większego problemu, aby to zrobić. Wystarczy porozmawiać z dziekanatem lub w poważniejszych przypadkach złożyć wniosek do dziekana i wytłumaczyć swoją sytuację.

Inni pracownicy uniwersyteccy zauważają wiele dobrych stron systemu. - Taka forma pracy bardzo ją porządkuje - uważa Eugeniusz Czerniakiewicz z Działu Systemów Komputerowych i Sieci Teleinformatycznych Uniwersytetu w Białymstoku, który administruje uniwersyteckimi serwerami i USOSem. - USOS jest stosowany i chwalony na wielu innych polskich uczelniach, ponieważ zdecydowanie przyspiesza obieg informacji, wychodzi naprzeciw potrzebom nowoczesnej edukacji, w której coraz więcej rzeczy załatwiamy przez internet. Dane są ponadto bardzo dobrze zabezpieczane, a awaryjność utrzymuje się na znikomym poziomie.
Joanna Kulik
joanna.k@bialystokonline.pl