Sport

Wróć

Skandal w trakcie meczu. Jagiellonia będzie szukać nagrania

2019-02-17 11:38:32
W trakcie sobotniego (16.02) spotkania pomiędzy Jagiellonią a Wisłą Płock relacje pomiędzy piłkarzami obu ekip były bardzo napięte. Sędzia nie szczędził żółtych kartek, a po końcowym gwizdku Taras Romanczuk zdradził, że został poważnie obrażony.
Grzegorz Chuczun
Mimo że pojedynek pomiędzy Jagą a Nafciarzami dobiegł końca już kilkanaście godzin temu, to jednak emocje po tym starciu wciąż nie opadają. Wszystko za sprawą spięcia na linii Dominik Furman-Taras Romanczuk. Kapitan Jagiellonii Białystok po meczu wyjawił bowiem, że były piłkarz Legii Warszawa wyzwał go od banderowców.

- Gramy przeciwko rasizmowi, a on wyzywa mnie od Bandery. Ciężko opanować swoje emocje, znając historię swojej rodziny. Moja rodzina również była zamordowana przez Banderę i on mnie tak wyzywa. Ciężko jest coś powiedzieć. To jest brak szacunku i myślę, że dzisiaj ostatni raz podałem mu rękę - powiedział po rywalizacji z Wisłą Płock Taras Romanczuk.

Przypomnijmy mniej rozeznanym w temacie, że Stepan Bandera był ukraińskim niepodległościowcem o nacjonalistycznych poglądach. Współtworzone przez niego OUN-B zamordowało dziesiątki tysięcy Polaków na Wołyniu. Ponieważ bliscy Tarasa także zginęli z rąk banderowców, nic więc dziwnego, że defensywny pomocnik Jagi nie potrafił ukryć złości na murawie, jak i poza nią.

Nieoficjalnie mówi się, że z ust Furmana padły słowa w stylu: jesteś farbowanym lisem i banderowcem.

Problem jednak w tym, że gracz Wisły Płock nie przyznaje się do tego, że w taki sposób obraził Romanczuka. Ponieważ brakuje odpowiedniego nagrania, na razie mamy sytuację słowo przeciwko słowu.

Na razie, bo kierownik białostockiego klubu - Arkadiusz Szczęsny - oznajmił, że zrobi wszystko, by Furman poniósł konsekwencje swego czynu. Poinformował on również, że Jagiellonia będzie szukać nagrania, które potwierdzi oskarżenia wydane przez kapitana Dumy Podlasia.

Jeżeli faktycznie uda się udowodnić winę Furmanowi, zawodnikowi Nafciarzy grozi poważna kara. W grę wchodzi grzywna finansowa i wykluczenie z gry nawet na kilkanaście spotkań.

Warto też zaznaczyć, że Dominik Furman już nie po raz pierwszy kończy mecz z Jagiellonią w roli czarnego charakteru. Kilka miesięcy temu prowokował on pracowników białostockiego klubu słowami: i tak Legia mistrzem, panowie, i tak Legia mistrzem.
Rafał Żuk
rafal.zuk@bialystokonline.pl