Sport

Wróć

Rafał Grzyb po meczu z Rakowem: Brawa dla Xaviera

2021-04-29 07:59:49
Jagiellonia Białystok w drugim spotkaniu z rzędu nie strzeliła gola. Wynik 0:0 z Rakowem smucić jednak nie może, bo częstochowianie to aktualnie jedna z najsilniejszych ekip w Polsce.
Grzegorz Chuczun
O włos od kolejnej straty gola w końcówce

Duma Podlasia podczas środowej (28.04) potyczki z Rakowem nie strzeliła gola, ale też po raz pierwszy od bardzo dawna bramki nie straciła. Ogromna w tym zasługa białostockich golkiperów, którzy kilkukrotnie zaprezentowali interwencje na najwyższym możliwym poziomie.

- To był mecz walki, bo jakby nie patrzeć, w pierwszej i drugiej połowie było mnóstwo zaangażowania z jednej, jak i drugiej strony. Mieliśmy też trochę szczęścia, gdyż w paru sytuacjach to Raków Częstochowa był bliżej strzelenia bramki. Brawa dla Pavelsa, jak i dla Xaviera, bo w trudnych momentach utrzymali nasz zespół w grze. Jeżeli chodzi o sposób grania, dostosowaliśmy się przede wszystkim do przeciwnika, bo samo nasze ustawienie już powodowało to, że goście mieli mniej miejsca, ale nie ma co ukrywać, że Raków był jednym z trudniejszych przeciwników. Widać było, że jakościowo, jeżeli chodzi o zespół, mają bardzo mocnych zawodników. Nawet te zmiany, które były dokonywane, wnosiły bardzo wiele - mówił po środowym meczu Rafał Grzyb, trener Jagiellonii.

Druga połowa starcia nie była wielkim widowiskiem. Oczywiście nie licząc ostatnich minut, ponieważ w samej końcówce pojedynku obie drużyny miały wyborne okazje, by przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę. Decydujący cios mógł wyprowadzić zwłaszcza Raków, jednak świetną interwencję w sytuacji sam na sam z Arakiem zaliczył Xavier Dziekoński, co uchroniło gospodarzy przez porażką.

- Już miałem w pamięci nasze ostatnie spotkania, kiedy traciliśmy bramkę w ostatnich minutach i jak widziałem, że w 94. minucie rywale wychodzą dwóch na jednego, przeszły czarne myśli, ale tutaj brawa dla Xaviera, bo na pewno w trudnym momencie pomógł naszemu zespołowi - dodał szkoleniowiec białostoczan.

Remis osiągnięty walką

Jagiellonia nie zagrała wybitnych zawodów, ale na pewno podlaska ekipa zaprezentowała ogromną wolę walki. Docenił to trener częstochowian, który po zremisowanym spotkaniu chwalił drużynę gospodarzy.

- Myślę, że za nami emocjonujący mecz. Mecz z dużą liczbą sytuacji. Taki twardy mecz. Jagiellonia mocno się postawiła i uważam, że pokazała bardzo wysoki poziom cech wolicjonalnych, bo ponad 120 przebiegniętych kilometrów o czymś świadczy. Nie było nam łatwo i w pierwszej połowie nie mieliśmy zupełnie kontroli nad meczem. Szło to w jedną i drugą stronę. Aż dziw bierze, że w tym starciu nie padły bramki - oznajmił Marek Papszun, szkoleniowiec Rakowa.

W następnej kolejce PKO Ekstraklasy Jagiellonia zmierzy się na wyjeździe z Górnikiem Zabrze, natomiast Raków podejmie u siebie Piasta Gliwice. Zanim jednak zespół z Częstochowy powalczy o kolejne ligowe punkty, drużynę trenowaną przez Papszuna czeka batalia o Puchar Polski. W finale tych rozgrywek Raków zagra z Arką Gdynia.
Rafał Żuk
rafal.zuk@bialystokonline.pl