Sport

Wróć

Rafał Bierć: Cieszymy się z tego, co mamy i nie narzekamy [WYWIAD]

2015-06-03 00:00:00
Moim i Państwa gościem jest Rafał Bierć - prezes drużyny Lowlanders Primacol Białystok, która występuje w Toplidze - najwyższej klasie rozgrywkowej futbolu amerykańskiego.
Grzegorz Chuczun
Skąd narodził się pomysł na futbol amerykański w naszym mieście?

Kilka dobrych lat temu mieliśmy trenera, który miał okazję grać w futbol amerykański w Szwecji oraz w Anglii. Po powrocie do Polski chciał, aby przenieść tę dyscyplinę także do Białegostoku i tak to się zaczęło, niemal 10 lat temu.

Ciężka praca nie poszła na marne i awansowaliście do najwyższej klasy rozgrywkowej, czyli do Topligi, w której radzicie sobie naprawdę bardzo przyzwoicie. Czujecie, że jesteście czarnym koniem rozgrywek?

W tej chwili tak. Wiedzieliśmy już przed sezonem, że kilka zespołów w Toplidze jest w naszym zasięgu, dlatego też apetyt na więcej rósł nam z każdym wygranym meczem. Żal jednak tych nieznacznych porażek, bo bilans mógłby być jeszcze lepszy.

Kto jest takim motorem napędowym zespołu i kto rządzi w szatni?

W szatni i na boisku rządzą przede wszystkim liderzy zespołu. Jednak, gdy ktoś ma coś do powiedzenia podczas przerwy, zawsze zostanie wysłuchany.

Czy wg Ciebie drużynie Lowlanders brakuje dużo, aby być najlepszym zespołem w Toplidze?

Brakuje nam przede wszystkim funduszy, a czy to dużo czy mało, to pojęcie względne. Za finansami idzie niestety wszystko, co ze sportem jest związane. Odnowa biologiczna, sprzęt, sparingi z lepszymi zespołami, zgrupowania, trenerzy, itp. Cieszymy się jednak z tego, co mamy i nie narzekamy.

Plan minimum, czyli półfinał w zasadzie został już zrealizowany. Lowlanders stać na finał?

Nie zapeszałbym jeszcze, bo żeby wystąpić w półfinale musimy wygrać co najmniej jedno z dwóch nadchodzących spotkań. Jednak wygrana tylko jednego z nich to półfinał przeciwko Panthers, czego nie chcemy. Co do finału - sprawa w nim wystąpienia nadal jest otwarta.

Czy polskie zespoły biorą udział w europejskich pucharach? Czy jest coś takiego jak Liga Mistrzów futbolu amerykańskiego?

Oczywiście, są tego typu rozgrywki. Są one także bardzo kosztowne, a żaden - myślę polski - klub nie stać na wzięcie w nich udziału.

Z tego, co się orientuję, robiliście rekrutację do Lowlanders B. Wasze rezerwy uczestniczą w rozgrywkach?

Lownaders B to nie są rezerwy, aczkolwiek kilku zawodników z tego składu trenuje już z seniorami. Drużyna B, to zupełnie oddzielny twór, tak zwanych ósemek, które wystąpią w sierpniu w turniejach przewidzianych dla tego typu zespołów.

Na spotkaniach Lowlanders'ów jest już sporo kibiców, a z pewnością będzie ich coraz więcej. Jak ważna jest dla Was promocja klubu?

Promocja to podstawa. Bez promocji nie ma sponsoringu i nie ma przepływu informacji. Gdy nie ma informacji, nie ma sponsorów i promocji. Nie ma też kibiców, dla których gramy i staramy się jak najlepiej zorganizować nasze spotkania domowe. Cieszę się, że stadion mamy wypełniony niemal w pełni już na każdym z naszych meczów.

Macie już plany na przyszły sezon?

Póki co, mamy o czym myśleć w tym sezonie. Na przyszły jeszcze przyjdzie czas, ale już próbujemy nawiązać kontakty zagraniczne, aby pozyskać jeszcze lepszych zawodników z USA, a może nawet zatrzymać w kraju tych, którzy aktualnie występują w naszych barwach.
Błażej Okuła
blazej.o@bialystokonline.pl