Aktualności

Wróć

Radni PiS-u sprzeciwiają się podwyżkom cen biletów BKM

2023-02-17 14:05:22
Radni Prawa i Sprawiedliwości wyrazili sprzeciw wobec planowanych podwyżek cen biletów komunikacji miejskiej w Białymstoku.
Malwina Witkowska
Ostatnia podwyżka była w 2020 r.

- Od jakiegoś czasu pan prezydent wspominał, że zechce przygotować uchwałę dotyczącą podwyżki cen biletów komunikacji miejskiej. Trzeba przypomnieć, że taka podwyżka miała miejsce w 2020 r. Wówczas cena biletu normalnego została podniesiona z 2,80 zł do 4 zł - rozpoczął radny Henryk Dębowski, przewodniczący klubu PiS w Radzie Miejskiej Białegostoku.

Zdaniem radnych PiS-u, prezydent powinien poszukać najpierw oszczędności w spółkach komunikacji miejskiej, poprzez m.in. likwidację niektórych zbędnych etatów lub połączenie trzech spółek w jedną.

- Jesteśmy przeciwko tym ogromnym podwyżkom. Komunikacja miejska jest zadaniem własnym gminy i powinny być na nią środki - stwierdziła radna Agnieszka Rzeszewska. - Jeżeli komunikacja będzie droga, to na ulice wyjedzie mnóstwo samochodów, co nie jest dobrym rozwiązaniem. Sam prezydent nawoływał, aby jak najwięcej ludzi jeździło autobusami, by nie było korków i spalin - dodała.

Ponadto radna nie zgadza się na to, by prezydent łatał dziurę budżetową kosztem mieszkańców.

O ile wzrosną ceny?

Według propozycji prezydenta miasta Tadeusza Truskolaskiego, nowa cena za jednorazowy bilet normalny oraz bilet 30-minutowy powinna wynosić 5 zł (aktualnie to 4 zł i 3,60 zł). Cena za bilet 60-minutowy wzrosłaby z 5 zł na 7 zł. O 4 zł więcej zapłacimy za bilet 24-godzinny, który aktualnie w pierwszej strefie kosztuje 12 zł. Bilet weekendowy zdrożałby z 24 zł do 31 zł.

Z kolei zamiast 100 zł za bilet miesięczny, zapłacimy 130 zł. Cena normalnego biletu 3-miesięcznego wzrośnie o 90 zł - z 280 na 370 zł.

Największe podwyżki będą w biletach okresowych na okaziciela. Aktualnie taki bilet kosztuje 40 zł, ale prezydent chce podwyżki o 300%, do poziomu 120 zł. Bilet 10-dniowy zdrożeje z 60 do 160 zł, a 30-dniowy na okaziciela ze 140 zł do 290 zł.

- Wiele rodzin z biletów na okaziciela korzysta, bo nie jeżdżą codziennie, więc nie mają potrzeby posiadania biletów imiennych - powiedział działacz PiS i wicewojewoda podlaski Tomasz Madras. - Bilety na okaziciela są zawsze droższe niż imienne, ale taka wielka różnica jest pozbyciem się jakieś części pasażerów.

Tomasz Madras zwrócił również uwagę, że Białystok wciąż nie wprowadził biletów aglomeracyjnych, w których łączy się bilety komunikacji miejskiej z biletami pociągowymi.

- Wówczas pasażer wsiadający w Łapach przyjeżdża na jednym bilecie na dworzec w Białymstoku, jedzie do pracy, szkoły i robi to na jednym bilecie. Od wielu lat słyszymy, że w Białymstoku się nie da tego zrobić, ale znamy przykłady wielu miast w Polsce, gdzie się da.

Podwyżki mogą zablokować głosy radnych PiS-u i Polski 2050

Miasto swoje podwyżki tłumaczy inflacją oraz ogromnymi cenami oleju napędowego. Ponadto władze Białegostoku wskazały, że w innych miastach Polski ceny są jeszcze wyższe. Za bilet jednoprzejazdowy musimy zapłacić 6 zł w Poznaniu, 5,60 zł w Łodzi oraz 5 zł w Rzeszowie. Z kolei bilet miesięczny w Łodzi kosztuje 168 zł, a w Poznaniu 153 zł.

Radna Katarzyna Ancipiuk uważa, że miasto powinno najpierw zrobić lepsze udogodnienia dla pasażerów BKM.

- Nie wszystkie autobusy są dobrze skomunikowane, a np. linie nr 100 i powyżej mogłyby jeździć obwodnicą, wtedy ludzie szybciej dojeżdżaliby do pracy. Najpierw trzeba wyjść z korzystną ofertą dla mieszkańców, a później myśleć o innych czynnikach - zaznaczyła Ancipiuk. - Nie rozumiem dlaczego jest ta podwyżka cen biletów, jeżeli nie mamy już podwyżek cen benzyny czy oleju napędowego, a nawet od stycznia mamy niższą cenę benzyny - podkreśliła radna Katarzyna Ancipiuk.

Na podwyżki nie godzą się również radni Polski 2050, którzy zaproponowali własne, nieco niższe ceny. Więcej o tym: przeczytasz tutaj.

O tym, czy podwyżki zostaną wprowadzone zadecydują radni podczas sesji.

- Myślę, że są duże szanse, że uda się zablokować tę propozycję prezydenta. My jako radni PiS-u deklarujemy, że wszyscy będziemy uczestniczyć w sesji i będziemy głosowali przeciw. Z kolei radni Polski 2050 również nie chcą, aby mieszkańców ta podwyżka dotknęła, a jeżeli zagłosują przeciw to jak najbardziej uda nam się taki projekt uchwały zablokować - podsumował radny Henryk Dębowski.
Malwina Witkowska
malwina.witkowska@bialystokonline.pl