Kultura i Rozrywka

Wróć

Początek bluesowej jesieni

2009-11-06 00:00:00
Tłumy fanów bluesa wypełniły wczoraj kawiarnię Fama. Tradycyjnie, jak co roku przyciągnęła ich impreza, którą Białostocki Ośrodek Kultury organizuje od blisko 30 lat - Zaduszki Bluesowe.
To już impreza kultowa. Upamiętnia Ryszarda Skibę Skibińskiego, tragicznie zmarłego w 1983 roku lidera zespołu Kasa Chorych. Zaduszki Bluesowe tradycyjnie odbywają się na początku listopada i stanowią pewnego rodzaju przygrywkę do największego bluesowego wydarzenia w Białymstoku, czyli festiwalu Jesień z Bluesem. To Skibiński był jego pomysłodawcą. W tym roku od 24 do 29 listopada odbędzie się jubileuszowa, 25. edycja festiwalu.

W Famie nie zabrakło uczestników jego pierwszej edycji. Jednym z nich był pan Roman. - Jeżeli ktoś poczuł bluesa, to już z tego nie wyjdzie - mówi z uśmiechem. I dodaje, że Jesień ściąga stałe grono bywalców, choć dostrzega też coraz większe zainteresowanie bluesem u młodzieży. To muzyka, która łączy pokolenia. Jest również mile zaskoczony młodymi zespołami z Białegostoku. - Devil Blues, Bracia i Siostry - są wyśmienici - przyznaje. Zwraca też uwagę, że Suwałki Blues Festival przyciąga coraz więcej ludzi. Jego zdaniem to wynik nie tylko zapraszanych wykonawców, ale też lipcowego terminu. Ale jeżeli chodzi o stolicę bluesa, to Śląsk i tak nie ma sobie równych. Pan Roman wspomina, że uczył się grać na utworach Nalepy. Teraz jednak nie chwyta już za instrumenty, ale słucha bluesa na koncertach. To też okazja, by spotkać się ze znajomymi i wymienić opiniami o muzyce.

Było czego posłuchać i o czym dyskutować na tegorocznych Zaduszkach. F.B.I. Blues Band, Nick Katzman&Romek Puchowski oraz Blues Flowers to artyści, którzy zaproponowali różnorodną muzykę. Pierwsza grupa zagrała energetyczną porcję bluesa urozmaiconą znakomitą sekcją dętą, brzmieniem harmonijki (w roli harmonijkarza Sławek Pyrko) i głosem wokalistki. Część koncertu poświęcili artystom, których już nie ma. Pojawił się więc utwór Jimiego Hendrixa, Hit the Road Jack wykonywany przez Raya Charlesa i Ten film o Tobie Tadeusza Nalepy i Dżemu. Udało się rozbujać kawiarnianą publikę, a nawet zachęcić do wspólnego śpiewania.

W inny nastrój wprowadził amerykańsko-polski duet Nick Katzman i Romek Puchowski. Panowie zagrali m.in. na gitarach akustycznej i elektrycznej, śpiewali. Zrobiło się melancholijnie, a to za sprawą bluesa z lat 20 i 30 XX wieku, jaki zafundował Nowojorczyk. Energiczniejszą częścią duetu był niewątpliwie Puchowski, który gawędził ze słuchaczami, improwizował. Przypomniał, jak doszło do jego spotkania z Katzmanem. Było to podczas festiwalu Poznań Blues Fair. Trzeba dodać, że obaj byli zafascynowani twórczością Roberta Johnsona, amerykańskiego muzyka, nazywanego królem gitary bluesowej. To Katzman podszedł do Puchowskiego i zdradził, że uwielbia Johnsona. W ten sposób zaczęła się ich wspólna artystyczna droga. Dali blisko setkę koncertów, a po kilku latach przerwy wrócili na scenę. To nie pierwszy występ Puchowskiego na Zaduszkach. Przyznał jednak, że tak dużo ludzi w Famie jeszcze nie widział.

Przed północą na scenie pojawiła się poznańska grupa Blues Flowers, która znana jest z łączenia bluesowych brzmień z humorystycznymi tekstami. Jej występ zakończył imprezę.

Zaduszkom Bluesowym patronował portal BiałystokOnline.pl.
andy