Aktualności

Wróć

Pandemia rujnuje marzenia dzieci. Lata ćwiczeń i ciężkiej pracy pójdą na marne?

2021-03-19 10:08:32
Blisko 50 uczniów może pożegnać się z marzeniami o zostaniu profesjonalnym tancerzem. Niepubliczna Szkoła Sztuki Tańca w Białymstoku przez pandemię znalazła się w trudnej sytuacji finansowej. Rodzice dzieci nie wyobrażają sobie, że lata ćwiczeń i miłość do tańca może zostać im odebrana.
Niepubliczna Szkoła Sztuki Tańca
Baletnica w koronie to nie zawsze księżniczka

Zawód tancerza wymaga wielu lat ciężkich ćwiczeń, powtarzania ruchów do perfekcji, a także ogromnego wysiłku. By móc występować na wielkich scenach, należy ćwiczyć taniec klasyczny od jak najmłodszych lat. W Białymstoku jedyną szkołą oferującą naukę zawodowego tańca jest Niepubliczna Szkoła Sztuki Tańca (NSST).

Placówka prowadzona jest z ogromną determinacją założycielki Karoliny Garbacik. Jednak przez pandemię szkole brakuje środków. Dlatego zorganizowano zrzutkę.

- Nie dopuszczę do tego, aby szkoła została zamknięta. Zbyt dużo czasu oraz poświęcenia w nią włożyliśmy, aby tak łatwo odpuścić. Szkoła przetrwa, a wszystkie dzieci będą mogły kontynuować naukę. Ja razem z całym moim zespołem o to zadbamy. Gdy zrzutka nie wystarczy, będziemy starać się pozyskać środki i dofinansowania od innych podmiotów – informuje dyrektor szkoły, Karolina Garbacik.

Ciężka praca pójdzie na marne?

Jedną z uczennic jest 16-letnia Zuzanna, która tańczy od 9 lat - w tym od 5 lat w NSST. Jej mama, Ewa Burak nie wyobraża sobie sytuacji, że szkoła mogłaby zostać zamknięta.

- Wtedy nasza córka właściwie pozostałaby z niczym. Nie miałaby szansy na dalszy rozwój i kontynuowanie pasji, na najwyższym możliwym poziomie. NSST jest jedyną taką szkołą w regionie, która po 9 latach nauki gwarantuje naszej córce zawód tancerza wraz ze stosownym dokumentem. Zuzia jest aktualnie w 6. klasie, więc kilka wspaniałych i owocnych lat kształcenia jest już za nią. Nie wyobrażamy sobie, by ten czas, ciężka praca, miłość do tańca i hektolitry wylanego potu na sali treningowej skończyły się bezpowrotnie – mówi Ewa Burak.

Dodaje, że nie mają planu awaryjnego, ponieważ NSST to jedyna opcja, by prawie 50 dzieci z Białegostoku i okolic, mogło robić to co kocha. Podobne zdanie mają pozostali rodzice, którzy nie chcą, by ich dzieci pożegnały się z marzeniami.

- Kompletnie nie wiem co bym zrobiła, gdyby szkoła została zamknięta, ponieważ takiej jak ta nie ma nigdzie w okolicy. Nie chce nawet myśleć, że tak się stanie. Tyle pracy włożonej przez uczennice i nauczycieli, tyle marzeń, planów i oczekiwań. To nie może pójść na marne – tłumaczy Marta Styza, mama 11-letniej Małgorzaty, która od roku uczy się baletu.

Pandemia rujnuje wszystko

Z powodu pandemii zajęcia w szkole musiały odbywać się online. Zamknięte w domach dzieci miały spadek motywacji, co negatywnie wpłynęło na ich rozwój. Wszystkie pokazy, występy czy nawet konkursy odbywały się zdalnie. Pandemia przyniosła niemal rok stracony dla ich kondycji i umiejętności.

- Kiedy nie ma bezpośredniego kontaktu z nauczycielem i salą baletową to wtedy można zobaczyć, jak bardzo potrzebna jest nauka stacjonarna. Dziewczynki nie mogą w pełni rozwijać swoich talentów, a praca w domu zdecydowanie obniża jakość i intensywność ćwiczeń - wyjaśnia Marta Styza.

Dodaje, że kilka tygodni temu dzieci wróciły do nauki hybrydowej, jednak nie wiadomo na jak długo.

- W pandemii dzieci radzą sobie jak mogą. Nie jest to łatwe, bo wymaga od nich niesamowitej determinacji i konsekwencji. Samodzielnie się rozciągają, ćwiczą solówki, trudne kroki. Zajęcia online z tańca klasycznego są ogromnym wyzwaniem, ale wiedzą po co to robią. Pandemia nie tylko utrudniła naukę z przedmiotów wiodących, ale przede wszystkim odebrała możliwość pracy w grupie, w ich małej społeczności, która jest niesamowicie ważna w ich wieku - podkreśla Ewa Burak.

Liczy się każda złotówka

W szkole obecnie uczy się 48 tancerek oraz 1 tancerz. Aby uczniowie mogli kontynuować naukę, potrzeba 40 tys. zł. Zbiórka została utworzona dlatego, że powoli już brakuje środków na podstawowe potrzeby oraz dokończenie roku szkolnego uczniów.

- Pomysł na zbiórkę to spontaniczna, ale bardzo ważna akcja. Mamy w naszej szkole wspaniałych wspierających rodziców, którzy stoją murem za szkołą, gdyż wiedzą, że szkoła jest jedyną szansą na profesjonalne kształcenie taneczne ich dzieci. Postanowiliśmy pomóc jak umiemy. Wierzymy w to, że znajdą się ludzie, którzy zechcą zrzutkę wspomóc, a liczy się każda złotówka – dodaje Ewa Burak.

Link do zrzutki: Zbierzmy 40 000 zł. Tyle trzeba, żeby uratować rok nauki wybitnie utalentowanych tancerzy.
Malwina Witkowska
malwina.witkowska@bialystokonline.pl