Kultura i Rozrywka

Wróć

Oko w oko. Adam Woronowicz: Największą nagrodą dla aktora jest być kojarzonym z daną rolą [WYWIAD]

2013-07-17 00:00:00
Naszym rozmówcą jest Adam Woronowicz (urodzony 25 grudnia 1973 roku w Białymstoku) – aktor występujący w filmach i teatrze. Woronowicz skończył V Liceum Ogólnokształcące w stolicy Podlasia, a następnie studia na Wydziale Aktorskim Akademii Teatralnej w Warszawie (w 1997 roku). Najbardziej kojarzony jest z gry w dwóch filmach: Popiełuszko. Wolność jest w nas i Baby są jakieś inne.
knockknockactors.com
Kiedy się zaczęła Pana przygoda z aktorstwem?

Szczerze, to już sam nie pamiętam, kiedy wszystko się zaczęło. Na pewno były to czasy edukacji w liceum. Zacząłem chodzić do młodzieżowych szkół teatralnych – Klapsa i Mandragory. W tych dwóch instytucjach stawiałem pierwsze kroki. Przyznam, że wiele nauczyłem się od pani Antoniny Sokołowskiej. Następnie zdawałem do szkoły filmowej w Łodzi, jednak ta próba zakończyła się fiaskiem. Z kolei do Akademii Teatralnej w Warszawie dostałem się za pierwszym podejściem. Po skończonej edukacji dla młodego aktora najważniejsze jest, żeby dużo grać i zdobywać doświadczenie. To tak, jak porównać branżę, którą pan się zajmuje. Przełóżmy to na futbol. Młody piłkarz musi się ogrywać i cały czas trenować, żeby być lepszym.

Urodził się Pan w 1973 roku w Białymstoku. Mocno zmieniła się stolica Podlasia od czasu dzieciństwa?

Przyznam, że rzadko bywam w Białymstoku. Wszystko przez natłok pracy. Jednak stolica Podlasia przeszła metamorfozę i to na plus. Miasto stało się bardziej publiczne i przyjazne. Ma swój czar i swoje uroki.

Wróćmy do filmu Baby są jakieś inne. Czy rzeczywiście kobiety są takie, jak je ukazano w tej produkcji?

Na pewno się różnimy. Ale ludzie muszą mieć podziały. Przeciwieństwa się jednak przyciągają. Dzięki temu życie nabiera smaku. Gdybyśmy byli tacy sami, to tracilibyśmy sobą zainteresowanie.

Łatwiej jest występować na deskach teatru, czy na planie filmowym?

Trudno powiedzieć. Na pewno na planie filmowym można coś poprawić, nagrać jeszcze raz daną scenę. Na deskach teatru, podczas spektaklu, nie ma już takiej możliwości. Jednak gra w teatrze lub w filmie ma swoje plusy i minusy.

Jest Pan najbardziej kojarzony z główną rolą w filmie pod tytułem Popiełuszko. Wolność jest w nas. Kiedy pytałem ludzi, kto to jest Adam Woronowicz, odpowiadali: Aaa, to ten, co grał Jerzego Popiełuszkę?

To największa nagroda dla aktora - być kojarzonym z daną rolą. Jeśli tak jest, to znaczy, że aktor dobrze odzwierciedlił cechy człowieka, którego miał zagrać. Dzięki temu przechodzi się do historii. Mijają dni, miesiące, lata - człowiek odchodzi do innego świata, a dzięki danej roli trwa i żyje w umysłach ludzi. Jeśli wciąż jesteś w pamięci, to nawet po śmierci żyjesz nadal w ludzkich głowach. Popatrzmy na Andrzeja Grabowskiego – popularnego Ferdka z serialu Świat według Kiepskich. Ta rola pozwoliła mu stać się postacią kultową. Zapewne sam się nie spodziewał, że tak będzie.

Co poradziłby Pan młodym osobom, które marzą o karierze aktorskiej?

Przede wszystkim trzeba marzyć. Wszystko rodzi się i zaczyna w naszej głowie. Jednak jest jeden warunek. Marzenia trzeba realizować! Ta droga nie jest łatwa, ale daje dużo satysfakcji. Jednak, jeśli człowiek nie ma pasji bycia aktorem, to będzie się tylko męczył w tym zawodzie. Czasami pytam ludzi, czy mają marzenia. Wielu mówi, że nie ma marzeń. To smutne i jest to zła droga. Człowiek, żeby żyć w pełni, musi czegoś pragnąć. Trzeba do czegoś dążyć. Nawet jeśli uda się w połowie, to jest już jakiś sukces. Także polecam marzenia!
Cezary Maksimczuk
cezary.m@bialystokonline.pl