Kryminalne

Wróć

Nowy proces w tej samej sprawie. Zakłócenie wystawy o gen. Andersie ponownie na wokandzie

2017-06-01 20:45:03
Sprawa 5 osób, które policja obwiniła o zakłócenie otwarcia wystawy o gen. Andersie, wróciła na wokandę. Obwinieni podkreślają, że wyrazili tylko swoje niezadowolenie. Natomiast policja wskazuje na brak szacunku dla żołnierzy i historii.
pixabay.com
Niezadowolenie wyrażone pod wpływem impulsu

W styczniu Sąd Rejonowy w Suwałkach uniewinnił 5 osób obwinionych przez policję o zakłócenie otwarcia wystawy o gen. Andersie i naruszenie porządku w miejscu publicznym.

Natomiast w 1 czerwca sprawa, po uwzględnieniu przez sąd odwoławczy apelacji złożonej przez policję, wróciła do ponownego rozpoznania.

Niektórzy obwinieni twierdzili, że podczas otwarcia wystawy pojawiły się elementy kampanii wyborczej i wskazali, że gdyby nie to, zachowaliby się inaczej. Jeden z nich powiedział, że nie miał nawet zamiaru zabierać głosu.

Ponadto wszyscy nie przyznali się do tego, co zostało im zarzucone. Podkreślali, że wyrazili jedynie swoje niezadowolenie z tego, że Anna Maria Anders w trakcie wystawy prowadziła kampanię wyborczą. Jak tłumaczyli, słowa krytyki były impulsem, a nie zaplanowanym działaniem. Wyjaśniali, że nie umówili się, żeby zakłócić wystawę.

Kolejnych świadków nie będzie

Natomiast policja wskazała, że obwinieni wyszli przed kamery i chcieli pokazać się politycznie. Jednocześnie zawnioskowała o przesłuchanie 6 osób, które były na otwarciu wystawy. Miała to być przeciwwaga dla świadków obrony.

- Należy wysłuchać osoby, które były tam obecne. Mogą zaświadczyć obiektywnie – mówił funkcjonariusz zwracając się do sądu.

Sędzia jednak oddalił wniosek policji. Uznał, że dowód z zeznań tych świadków będzie nieprzydatny i zmierza do przedłużenia postępowania. Wskazał, że osoby te przedstawiłyby zdarzenie ze swojego punktu widzenia i byłyby to wyłącznie ich oceny. Zwrócił także uwagę, że policja mogła przesłuchać zaproponowanych świadków wcześniej.

Karą mają być prace społeczne

Czwartkowa rozprawa zakończyła się mową końcową wygłoszoną przez przedstawiciela mundurowych.

Funkcjonariusz powiedział, że obwinieni mogli wypowiedzieć się przed rozpoczęciem wystawy lub po jej zakończeniu. Nie musieli przerywać uroczystości. Podnosił on też, że największą szkodą w tym wszystkim jest to, że sama wystawa i opowieść o żołnierzach zeszła na drugi plan.

- Nie uszanowano tego miejsca i historii żołnierzy-tułaczy – podkreślił.

Poza tym policja liczy na ukaranie obwinionych pracami społecznymi w wymiarze – w zależności od osoby – od 20 do 40 godzin.

Na mowy końcowe obrony oraz stanowiska obwinionych zabrakło czasu. Zostaną one zaprezentowane na następnej rozprawie, która odbędzie się w drugiej połowie czerwca.

Zobacz też: Sympatycy KOD zostali uniewinnieni. Sąd nie zgodził się z policją
Dorota Mariańska
dorota.marianska@bialystokonline.pl