Kultura i Rozrywka

Wróć

Nowa dyrektor opery ma ambitne plany: serial, festiwal, studio operowe

2019-09-18 15:28:59
Mimo trudnej sytuacji finansowej Opery i Filharmonii Podlaskiej, nowa dyrektor prof. Ewa Iżykowska-Lipińska planuje wiele ciekawych przedsięwzięć w najbliższych latach.
MN
Z dniem 1 września pracę w Operze i Filharmonii Podlaskiej w Białymstoku rozpoczęła nowa dyrektor, którą została prof. Ewa Iżykowska-Lipińska. To śpiewaczka (sopran/mezzosporan) i aktorka. Absolwentka Państwowej Wyższej Szkoły Muzycznej w Warszawie oraz Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej im. A. Zelwerowicza. Ma ogromne doświadczenie artystyczne – podczas kariery występowała bowiem na scenach całego świata.

Zajmuje się również pracą pedagogiczną - była prorektorem Uniwersytetu Muzycznego Fryderyka Chopina w Warszawie, przez 4 lata pracowała w Korei Południowej, gdzie była dyrektorem programu współpracy Keimyung University z uczelnią warszawską. Prowadzi klasy mistrzowskie w Stanach Zjednoczonych, we Włoszech, Korei Południowej, Austrii i w Polsce, a także jest wykładowcą Polskiej Akademii Nauk.

Jedna duża premiera w tym sezonie

Na stanowisku dyrektora OiFP zastąpiła Damiana Tanajewskiego, który pełnił tę funkcję przez poprzednie prawie 5 lat. W środę (18 września) pierwszy raz spotkała się mediami, żeby opowiedzieć jej o swojej wizji rozwoju Opery i Filharmonii Podlaskiej.

- Zastanawiając się nad programem dla tej instytucji, trzeba docenić jej położenie. Zauważyć, że nie jesteśmy we Wrocławiu, tylko w Białymstoku, które jest np. blisko granicy białoruskiej, gdzie klimaty wschodnie na pewno istnieją – mówi prof. Ewa Iżykowska-Lipińska. - Stąd też się zaczęły rodzić pomysły tego, co mogę zaproponować publiczności białostockiej. Postanowiłam pokazać parę spektakli wschodnich, zaczynając ten cykl na wiosnę od Oniegina.

Nowa dyrektor zastała gotowy program operowy, zaplanowany właściwie do końca lutego przyszłego roku. Przypomnijmy, że oprócz Barona Cygańskiego, który miał premierę w ostatnią sobotę (spektakle zostały wyprzedane do końca roku), w najbliższym czasie wystawione zostaną także: Halka Wileńska (premiera 4 października), wznowienie Upiora w operze i musical Jesus Christ Superstar.

Drugim spektaklem z cyklu miałby być Boris Godunow, który w Polsce właściwie nie jest grany, jednak jest to raczej plan na przyszłość, ponieważ to realizacja potrzebująca wysokiego budżetu, a na to na razie OiFP pozwolić sobie nie może. Z tego samego powodu nie zaplanowano na razie nowych premier na jesień 2020 roku. Nowa dyrektor nie wyklucza jednak, że uda się zrealizować coś w kooperacji. Zdradziła, że prowadziła już rozmowy w tej sprawie z Teatrem Wielkim w Łodzi. Mowa tu o operetce Wesoła wdówka. Jesienią przyszłego roku na pewno zostanie wznowiony Doktor Żywago.

Szansa dla młodych artystów

Innowacyjnym pomysłem dyrektor Iżykowskiej-Lipińskiej ma być program wsparcia młodych artystów.

- Jeśli mówimy w kraju o tym, że uciekają nam młodzi za granicę, to pytanie, czy coś w tym kierunku w ogóle robimy. Nie chcę się wypowiadać za polityków, natomiast postanowiłam coś zrobić na moim terenie i zbudować tym młodym szansę na pierwszą pracę. Postanowiła powołać Studio Operowe - zapowiedziała.

Ma to być coś na wzór Akademii Operowej, którą w Operze Narodowej w Warszawie powołał dyrektor Waldemar Dąbrowski, co nowa dyrektor OiFP podkreśla.

- Postanowiłam kontynuować to w formie Studia Operowego, które da młodym nie tylko możliwość szlifowania swoich talentów pod okiem mistrzów, bo moim marzeniem jest, żeby ci młodzi jak najszybciej byli na scenie. To ma być konkretna nauka na zasadzie: jest za chwile premiera, jest rola do wykonania, szlifujemy, wchodzimy na scenę.

Studenci mają dostawać gażę, co jest novum, jeśli chodzi o tego typu inicjatywy. Dodatkowo mieliby szansę wymiany z innymi instytucjami tego typu w całej Europie. Na razie mowa tu o kilku wakatach, o które walka odbędzie się w ramach castingów. Planem jest jednak, żeby studio zaczęło działać nawet na początku października.

Odciągnąć finansowy hamulec

Niestety najważniejszym zadaniem stojącym przed nową dyrektor jest poprawa sytuacji finansowej opery. Obecnie ma ona bowiem ok. 7 mln zł zadłużenia.

- Ekonomia instytucji jest nieźle prowadzona. Zadałam sobie więc pytanie, gdzie leży problem. Być może przydałby się trzeci organ, obok Urzędu Marszałkowskiego i Ministerstwa Kultury, który by nas wspomógł. Działamy dzisiaj jako instytucja na styk. Moim poprzednicy postawili na kartę: wypromowanie marki. To jest zrozumiałe, ponieważ zbudowano nową instytucję w Białymstoku, gdzie trudniej o widza niż np. w Warszawie. Postawili więc na super realizacje. Byłam tu na Doktorze Żywago i uważam, że jest to wspaniały spektakl, tylko że drogi. Sztuka nigdy nie była tania, nic na to nie poradzę. Mamy tu dodatkowo do czynienia z dużą sceną, z tego co wiem, drugą co do wielkości w Polsce, co zachęca reżyserów, żeby ją wykorzystać – zauważa dyrektor i dodaje, że póki co, chcąc zachować dobrą markę OiFP, zejdzie tylko z ilości, ale nie zamierza z jakości. Będzie chciała zrealizować jak najwięcej przedsięwzięć, jednak tylko pod warunkiem, że będą one stały na wysokim poziomie artystycznym i pozwolą na domknięcie budżetu.

W ramach systemu naprawczego prof. Iżykowska ma jednak także kilka pomysłów, na których OiFP mogłoby zarabiać i to także bardzo nietypowych.

- Jestem zwolenniczką Stanisławskiego i traktowania teatru jako jednej całości tzn. pracowników administracyjnych, technicznych jako jednego organu, który uczestniczy w procesie tworzenia. To nie jest tak, że najważniejszy jest artysta. Ważni są wszyscy. Chciałabym, żeby zespół okrył się dumą z tego, że pracuje w tej instytucji i pokazał się całemu światu. W jaki sposób? Zamierzam wyprodukować serial telewizyjny. Żeby się zabawić w celebrytów, bo uważam że wielka sława to żart – zapowiada dyrektor Iżykowska. - Będę prowadzić rozmowy z telewizją, żeby taki serial wyprodukować, tym bardziej że produkcja, którą my możemy zaproponować, jest bardzo oszczędna, albowiem mamy na miejscu wszystko – multimedia, ludzi, kamery, scenę, światła, niebywale piękną przestrzeń.

Inny pomysł, na razie bez szczegółów i pod roboczym tytułem, to Akademia Internetowa, czyli forma sprzedaży w internecie pewnych tematów, które będą opracowywane przez pracowników opery.

Halfway zostaje i pojawią się nowe festiwale

Dyrektor Iżykowska zapowiedziała również, że nie zamierza na razie rezygnować z realizacji Halfway Festival, chociaż, jak mówi, jest dość drogie przedsięwzięcie. Poprosiła jednak organizatorów o próbę zmniejszenia kosztów albo znalezienia zewnętrznych sponsorów dla tego przedsięwzięcia.

Inicjatywy, które mają promować markę i nieść ze sobą zyski, to np. zorganizowanie festiwalu filmowego czy festiwalu operowego, a co za tym idzie - wzmożona turystyka kulturalna.

- Chciałabym zorganizować Festiwal Pucciniego. Nasz teatr sam ma w swoim posiadaniu Cyganerię i Turandot. Z innych miejsc, myślę, że uda nam się pozyskać jeszcze 2 inne tytuły. Dlaczego Puccini? Skoro na Węgrzech jest możliwy festiwal Verdiego, to u nas może być Pucciniego. Dlaczego nie Moniuszki? Bo nie wyobrażam sobie, żeby np. z Nowego Jorku widz przyleciał do Białegostoku na festiwal Moniuszki. Myślę jednak, że wiele osób przyleci do Białegostoku na festiwal Pucciniego na cały tydzień, po to żeby zapoznać z regionem, dobrą kuchnią, pobyć z przyjaciółmi w dobrym hotelu i przeżyć piękną przygodę na Podlasiu – mówi zarządzająca Operą i Filharmonią Podlaską.

Prawdopodobnie uda się zrobić cykl 8 operetek dla Telewizji Polskiej, we współpracy z reżyserem Wojciechem Adamczykiem, dla szerszej publiczności znanym przede wszystkim z reżyserowania serialu Ranczo.

Jeśli chodzi o scenę mieszczącą się przy Podleśnej, tam także dyrektor Iżykowska zastała już gotowy program. Jedyną zmianą, jaką wprowadziła, jest ściągnięcie młodego utalentowanego dyrygenta Dawida Runtza, zdobywcy m.in. II nagrody na VI Ogólnopolskim Konkursie Młodych Dyrygentów im. Witolda Lutosławskiego w Białymstoku, który ma być II dyrygentem za Mirosławem Błaszczykiem, albo I dyrygentem gościnnym. Drugim pomysłem na Filharmonię są natomiast koncerty edukacyjne dla dzieci i młodzieży. Roboczo nazwane Porankami Symfonicznymi w Filharmonii.

Akustyka poprawiona jeszcze w tym roku

Inną sprawą, która zająć się i to w najbliższym czasie chce nowa dyrektor, jest kwestia akustyki w głównej sali przy Odeskiej, z którą tak naprawdę od wybudowania gmachu jest problem. Sprzyja temu fakt, że mąż Ewy Iżykowskiej-Lipińskiej – Andrzej Lipiński - jest uznanym reżyserem dźwięku, który zamierza pomóc jej w poprawie dźwięku.

- Mój zachwycił się tą przestrzenią i jako wolontariusz obiecał mnie wspierać w temacie akustyki tej sali. Nawet dzisiaj miał być tutaj z profesorami z Warszawy, ale nie udało się przyjechać. Mam jednak w planach, w porozumieniu z urzędem marszałkowskim i obietnicą wsparcia finansowego, rozwiązania problemu akustycznego tej sali jeszcze w tym roku – zapowiada Ewa Iżykowska-Lipińska.
Mateusz Nowowiejski
mateusz.nowowiejski@bialystokonline.pl