Sport

Wróć

Niemożliwe nie istnieje! Jaga przegrywała w Poznaniu już 0:3, a i tak się podniosła!

2023-10-24 20:36:54
We wtorek (24.10) Jagiellonia rozegrała zaległy mecz 4. kolejki PKO Ekstraklasy. Przeciwnikiem Żółto-Czerwonych był Lech Poznań, który po 52 minutach rywalizacji wygrywał z Dumą Podlasia 3:0. Białostoczanie pokazali jednak ogromną ambicję i starcia przy Bułgarskiej ostatecznie nie przegrali.
Jagiellonia Białystok
Błędy, błędy, za dużo błędów

Bez kontuzjowanych Jesusa Imaza oraz Miłosza Matysika przystąpiła Jagiellonia do wyjazdowego pojedynku z Lechem Poznań. W zaległym starciu 4. kolejki PKO Ekstraklasy od pierwszych minut nie zobaczyliśmy też Dominika Marczuka, który zajął miejsce na ławce rezerwowych, a zamiast niespełna 20-letniego zawodnika na murawie pojawił się Kristoffer Hansen.

Choć przed wtorkowym pojedynkiem nieco wyżej w tabeli była Duma Podlasia, to bukmacherzy zdecydowanie większe szanse na zwycięstwo dawali gospodarzom z Poznania. Czy słusznie? Początek meczu kazał sądzić, że tak, bo już w 2. minucie stratę przed własnym polem karnym zanotował Taras Romanczuk, a Ishak natychmiast podaniem uruchomił Adriela Ba Louę, a ten pewnym uderzeniem z obrębu szesnastki zapakował futbolówkę do siatki, w efekcie czego Lech ekspresowo znalazł się na prowadzeniu 1:0.

Po fatalnym otwarciu spotkania Żółto-Czerwoni jednak się nie załamali. Z czasem białostoczanie zaczęli dłużej utrzymywać się przy piłce i to oni kilka razy zaprezentowali niezłe wypady ofensywne, choć Kolejorz też nie zapominał o ataku, o czym świadczy sytuacja z 13. minuty, kiedy to groźnie, aczkolwiek minimalnie niecelnie, z dystansu huknął Velde. Żółto-Czerwoni odpowiedzieli okazją Tarasa Romanczuka, ale dobrze na 5. metrze spisał się Mrozek, po czym z ostrego kąta szczęścia szukał Dieguez.

Futbolówka wciąż była w posiadaniu Jagiellonii, lecz gospodarze również od czasu do czasu szukali gola. W 28. minucie zza szesnastki strzał oddał Radosław Murawski, jednak między słupkami pewnie interweniował Zlatan Alomerović, a następnie w słupek trafił Ishak, choć nawet, gdyby Szwed umieścił piłkę w bramce, to wynik meczu nie zmieniłby się na 2:0, ponieważ napastnik Lecha w tej sytuacji był na pozycji spalonej. Niestety jeszcze przed przerwą Kolejorz i tak miał dwubramkowe prowadzenie, bo Ishak tuż przed udaniem się do szatni celnie przymierzył z woleja, a duży błąd przy interwencji popełnił Zlatan, dlatego Jaga w tym momencie znalazła się pod ścianą.

Ekipa Siemieńca dokonała niemożliwego

Jeżeli chodzi o drugą część spotkania, to ta rozpoczęła się podobnie jak pierwsza, czyli od poważnego błędu Dumy Podlasia. Białostoczanie w 51. minucie stracili futbolówkę w środku pola, którą przejął Ba Loua, po czym Iworyjczyk przebiegł kilkadziesiąt metrów i podwyższył wynik spotkania na 3:0, zdobywając gola po rykoszecie od wykonującego wślizg Skrzypczaka. Po chwili mieliśmy już rezultat 3:1, bo do siatki z linii pola karnego trafił niespodziewanie Hansen, co podbudowało morale gości i ci w dalszej fazie starcia nadal szukali gola dającego kontakt z rywalem. Groźnie pod bramką Kolejorza było m.in. w 62. minucie, gdy najpierw przewrotką uderzał Nene, a za moment w ten sam sposób Mrozka próbował zaskoczyć Pululu, który jednak posłał piłkę jedynie w boczną siatkę.

Jagiellonia nie poddawała się, Jagiellonia wierzyła we własne umiejętności i przyniosło to efekt w postaci gola na 3:2. Jak do tego doszło? Bartłomiej Wdowik mocno wstrzelił futbolówkę w pole karne z rzutu wolnego, a jeden z graczy Lecha wybił piłkę wprost pod nogi Mateusza Skrzypczaka, który z prezentu, będąc na 7. metrze, chętnie skorzystał.

Żółto-Czerwoni w ostatnim kwadransie szukali jeszcze bramki dającej w Poznaniu remis, lecz Jaga zadanie miała utrudnione, ponieważ boisko z urazem musiał opuścić Afimico Pululu. Mimo braku snajpera Duma Podlasia dzielnie walczyła do samego końca, a za swe poświęcenie podopieczni Adriana Siemieńca zostali nagrodzeni. W doliczonym czasie w szesnastce sfaulowany został bowiem Dominik Marczuk, a rzut karny na gola zamienił Bartłomiej Wdowik, dzięki czemu szalony pościg Jagiellonii za remisem miał dla białostoczan szczęśliwy finał. Żółto-Czerwoni wywożą zatem z Poznania cenny punkt, ale trzeba jasno zaznaczyć, że z przebiegu całego spotkania ekipa z północno-wschodniej Polski zasłużyła nawet na 3 oczka, bo to Podlasianie przez większą część pojedynku byli stroną przeważającą.

Lech Poznań - Jagiellonia Białystok 3:3 (2:0)
Bramki: Adriel Ba Loua 3, 51, Mikael Ishak 43 - Kristoffer Hansen 54, Mateusz Skrzypczak 66, Bartłomiej Wdowik 90+5k

Lech Poznań: Bartosz Mrozek - Joel Pereira, Filip Dagerstal, Antonio Milić, Elias Andersson (75' Alan Czerwiński) - Adriel Ba Loua (84' Filip Wilak), Radosław Murawski, Jesper Karlstrom, Filip Marchwiński (70' Nika Kwekweskiri), Kristoffer Velde - Mikael Ishak (70' Filip Szymczak)

Jagiellonia Białystok: Zlatan Alomerović - Michal Sacek, Mateusz Skrzypczak, Adrian Dieguez, Bartłomiej Wdowik - Jose Naranjo (61' Dominik Marczuk), Taras Romanczuk, Nene, Jarosław Kubicki, Kristoffer Hansen (90' Damian Wojdakowski) - Afimico Pululu (80' Vinícius Matheus)

Żółte kartki: Adriel Ba Loua, Filip Marchwiński, Elias Andersson, Alan Czerwiński, Kristoffer Velde (Lech Poznań) oraz Taras Romanczuk (Jagiellonia Białystok).
Rafał Żuk
rafal.zuk@bialystokonline.pl