Niektórym osobom w naszym mieście można więcej. Lipowa 41 zburzona
Budynek przy ul. Lipowej 41 legł w gruzach. To właśnie obrona tego ponadstuletniego obiektu rozpętała w ubiegłym roku szeroko komentowaną aferę z udziałem władz miasta, zabytkoznawców i z deweloperem w tle.
Ewelina Sadowska-Dubicka
Długa historia walki, jeszcze dłuższa zabytku
W 1906 r., na tyłach dzisiejszej ul. Lipowej, powstał zespół szkół prowadzonych przez organizację Tarbut, która propagowała odradzającą się świecką kulturę hebrajską. W jednym budynku mieściła się Żydowska Szkoła Religijna Talmud Tora, w drugim - Żydowska Szkoła Rzemieślnicza. Pierwszy z obiektów - z żółto-czerwonej cegły - w bardzo dobrym stanie zachował się do dziś i mieści Zespół Szkół nr 16. Drugi, w czasie wojny zniszczony, został znacznie przebudowany, ostatnio znajdował w nim Wydział Fizyki UwB.
Po przeprowadzce na nowy kampus uczelnia chciała sprzedać budynek. Jego świetne położenie kusiło deweloperów, ale warunkiem podjęcia decyzji o zakupie, była sprawa tego, co może tam powstać.
W 2015 r. pracujący w biurze miejskiego konserwatora zabytków Sebastian Wicher opracował zalecenia, które w znacznym stopniu ograniczały możliwość rozbudowy zabytku oraz budowy wielokondygnacyjnych obiektów w jego sąsiedztwie. Pierwotne obostrzenia pozostały jednak tylko na papierze, bo - jak relacjonował urzędnik - poproszono go, by wstrzymał się z wysłaniem zaleceń konserwatorskich do kanclerza Uniwersytetu w Białymstoku, gdyż zgodnie z życzeniem pana Rafała Rudnickiego – Zastępcy Prezydenta Miasta Białegostoku, wspomniane zalecenia powinny być zmienione na korzyść firmy.
Sprawa trafiła do mediów. W jej wyniku Wichra zwolniono z magistratu. Po długim procesie sąd nakazał przywrócić zabytkoznawcę do pracy w urzędzie miejskim. Nadal zaś toczy się przed sądem sprawa z Rafałem Rudnickim, który oskarżył podwładnego, że naruszył jego dobre imię (w ubiegłym tygodniu rozprawę odroczono do października).
Niektórym można więcej
Wystąpienie urzędnika, interwencje radnych i batalie sądowe nie ochroniły jednak zabytku. Obiekt został całkowicie wyburzony. Od kilku dni przy ul. Lipowej 41 leży kupa gruzu. Pracuje tam deweloper, który chce postawić zespół usługowo-mieszkalny. Na dole mogą powstać np. sklepy, a na piętrach - mieszkania. Foldery reklamujące inwestycję pokazywały nowoczesny, 6-kondygnacyjny gmach.
- Rozbiórka zabytkowego budynku przy ul. Lipowej 41 jest kolejnym przykładem na to, że niektórym osobom w naszym mieście można więcej. Przykre jest to tym bardziej, że dzieje się pod pozorem przestrzegania obowiązującego prawa w zakresie ochrony zabytków - komentuje dziś sprawę Sebastian Wicher.
Na razie w miejscu ponadstuletniej szkoły robotnicy kręcą się przy gruzowisku. Można spodziewać się, że prace przy budowie nowego bloku ruszą w tym roku.
Konserwator mógłby obronić urbanistykę?
Właśnie przy tej okazji Wicher podkreśla, że sam zniszczony zabytek to jedno, ale zagospodarowanie terenu po nim - a jest to część historycznego układu urbanistycznego wpisanego do rejestru zabytków - to drugie i nie jest tak, że to, co tam powstanie, zależy teraz wyłącznie od dobrej woli dewelopera.
- Miejski Konserwator Zabytków nadal posiada kompetencje, by wymóc na obecnym właścicielu tej nieruchomości stosowną formę (wcale nie pseudohistoryczną) i skalę nowej zabudowy, podporządkowanej zabytkowemu układowi przestrzennemu miasta, odbudowanemu z tak wielkim wysiłkiem przez powojenne pokolenia - przypomina Sebastian Wicher.
Przy okazji zaznacza, że choć zabytku nie obronił (podobnie było z chłodnią przy ul. Baranowickiej), to zawsze warto podejmować starania o ocalenie dorobku poprzednich pokoleń, chociażby po to, by w dzisiejszym zglobalizowanym i skomercjalizowanym świecie uświadomić opinii publicznej, że są wartości o wiele bardziej istotne, niż mamona.
Ewelina Sadowska-Dubicka
ewelina.s@bialystokonline.pl