Aktualności

Wróć

Nie ma miejsca na przemoc, ksenofobię i rasizm. Akcja Białystok wolny od nienawiści

2016-06-11 17:56:39
Mimo kapryśnej pogody, w sobotnie popołudnie białostoczanie zebrali się, aby głośno wyrazić swój sprzeciw wobec nietolerancji i przemocy. Manifestacja Białystok wolny od nienawiści przyciągnęła młodzież, rodziny z dziećmi oraz seniorów.
Kamila Ausztol
Koalicja Białystok wolny od nienawiści postanowiła zorganizować manifestację, w której mieszkańcy miasta będą mogli solidarnie zaprotestować wobec coraz częściej pojawiających się, zdaniem organizatorów, nawoływań do rasizmu i ksenofobii. Zaplanowano ją na sobotnie (11.06) popołudnie pod fontanną na Rynku Kościuszki.

Nie dla nienawiści w mieście wielu kultur

O godz. 15.00 zgromadziła się tam całkiem spora grupa ludzi. Była młodzież, studenci, rodziny z dziećmi, jak też seniorzy. Nie mogło zabraknąć dziennikarzy, którzy podobno kreują niekorzystny wizerunek Białegostoku w mediach. Dziś podjęli starania, aby go nieco odczarować.

Na początku spotkania głos zabrała Katarzyna Sztop-Rutkowska, wykładowca Uniwersytetu w Białymstoku i pomysłodawczyni całej akcji, która podkreśliła, że od słów nienawiści, pojawiających się w przestrzeni publicznej, droga do przemocy jest niebywale krótka.

- Cieszę się, że zebrało się nas tutaj aż tylu. Jestem przekonana o tym, że Białystok jest miastem pełnym otwartych ludzi, gotowych do dialogu, którzy cenią sobie różnorodność, którzy nie mają nic przeciwko temu, byśmy mieli różne kolory skóry i wyznania. Razem możemy tworzyć społeczeństwo tolerancji - przywitała zgromadzonych Sztop-Rutkowska. – Nie ma we mnie zgody na hasła, które pojawiły się w centrum Białegostoku: o wieszaniu syjonistów, cała Polska śpiewa z nami, (...) wynocha z uchodźcami. To nie są słowa, które powinny istnieć w wielokulturowym mieście – dodała.

Krótką przemowę wygłosiły także koordynatorka wolontariatu Fundacji Ocalenie, która współpracuje z cudzoziemcami oraz Ormianka Anush, od wielu lat mieszkająca w Białymstoku. Manifest, który na koniec mieli podpisać uczestnicy marszu, odczytał działacz kulturalny Mateusz Tymura. Zauważył on także, że na Rynku Kościuszki pojawiło się kilku przeciwników demonstracji, którzy rozwiesili transparent Sztuczny problem, łatwy pieniądz. Tymura wyraził zdziwienie, że komuś może nie odpowiadać hasło Białystok wolny od nienawiści, które niesie w końcu pozytywny przekaz.

Białostoczanie są już zmęczeni

Po części oficjalnej białostoczanie przemaszerowali na plac przed Teatrem Dramatycznym. Nie nieśli transparentów, nie skandowali haseł, towarzyszyła im muzyka m.in. Boba Marleya.

- Jako mieszkaniec tego miasta i obywatel Polski, jestem już zmęczony werbalną agresją, która płynie z ust polityków, z portali internetowych i społecznościowych. Mam dość informacji o aktach przemocy, nie tylko na cudzoziemcach, ale także na tych, którzy myślą inaczej i wierzą w coś innego. Miło spotkać ludzi, którzy podobnie postrzegają rzeczywistość – powiedział Mariusz Sokołowski, jeden z uczestników demonstracji.

- Mimo że nie mieszkam tu już od kilku lat, nie zgadzam się z tym, jak Białystok jest pokazywany w mediach. Chciałabym, żeby ludzie wiedzieli, że tak naprawdę jest tu tylko garstka osób, które sprawiają, że miasto jest powiązane z nienawiścią, homofobią i nietolerancją – poinformowała nas Kama, która maszerowała ze swoją mamą.

Przed Teatrem Dramatycznym uczestnicy ułożyli otwartą dłoń, symbol szczerych intencji i gotowości na dialog. Jak poinformowali organizatorzy, ma być to też znak oznaczający stop, zatrzymaj się, który wyraża sprzeciw wobec dzielenia ludzi na lepszych i gorszych. Mimo ulewnego deszczu, nikogo nie opuszczał dobry humor, był też czas na podpisanie manifestu, który przygotowała Koalicja Białystok wolny od nienawiści.
Kamila Ausztol
kamila.ausztol@bialystokonline.pl