Aktualności

Wróć

Nie chcemy, aby nas dzielono. Strajk obywatelski w rocznicę wybuchu stanu wojennego

2016-12-13 19:00:27
Kilkaset osób manifestowało we wtorek (13.12) podczas strajku obywatelskiego zorganizowanego przez Komitet Obrony Demokracji pt. Stop dewastacji Polski.
MN
Na dzień 13 grudnia przypada 35. rocznica wprowadzenia stanu wojennego w Polsce. Na tę datę Komitet Obrony Demokracji zaplanował strajki obywatelskie pod hasłem Stop dewastacji Polski, które są wymierzone w działania obecnego rządu. Dzień jest nieprzypadkowy, bo jak powiedział lider KOD-u Mateusz Kijowski, sytuacja dzisiaj jest bardzo zbliżona do sytuacji w Polsce 35 lat temu.

Postulaty normalnych ludzi

Także w Białymstoku urządzono manifestację, podczas której zebrani wyrazili swój sprzeciw wobec działań rządów Prawa i Sprawiedliwości. Odczytano np. listę 13 postulatów. Znalazły się wśród nich m.in. dymisja rządu Beaty Szydło, wycofanie się z reformy oświaty, rozdział państwa od kościoła czy sprzeciwianie się przejawom faszyzmu, nacjonalizmu i ksenofobii.

- Od roku działania rządu uderzają konsekwentnie w kolejne gwarancje demokratycznego państwa prawa oraz w interes obywateli – mówił reżyser Dariusz Szada-Borzyszkowski, członek białostockiego KOD.

W manifestacji brali udział przedstawiciele partii opozycyjnych – Nowoczesnej i Platformy Obywatelskiej. Najwięcej jednak było zwykłych ludzi, którzy po prostu nie są zadowoleni z tego, co obecnie dzieje się w naszym kraju.

- Dla mnie najbardziej oburzające jest to, że można tak podzielić kraj w ciągu jednego roku na ludzi, którzy należą i nie należą do PiS-u. Nigdy nie należałam do żadnej partii, ale czy to znaczy, że nie mam prawa być Polką i patriotką - pytała retorycznie pani Aneta.

- My jesteśmy normalni, możemy rozmawiać z każdym i chcemy rozmawiać z każdym. Protestujemy przeciwko temu, że dzielą nas. To jest dla nas niedopuszczalne. Nawet rodziny są podzielone – dodaje pan Marek.

Znów musimy wychodzić na ulicę

Przeciwnicy KOD zarzucali jej przedstawicielom, że przez strajki deprecjonowana jest rocznica wprowadzenia stanu wojennego. Uczestnicy manifestacji się z tym jednak nie zgadzają.

- Ta data jest dla nas ważna również ze względu na osoby, które w stanie wojennym były prześladowane. Dla mnie jest straszne, że kiedyś mój ojciec, a teraz ja muszę to przeżywać. Nigdy bym nie pomyślała, że się to może powtórzyć, że będzie trzeba protestować przeciwko władzy, która uzurpuje sobie prawo do wolności – komentuje pani Aneta.

Podczas godzinnego zgromadzenia głos mógł zabrać każdy. Ludzie podkreślali, że obawiają się o to, co się stanie z Trybunałem Konstytucyjnym, mediami czy edukacją. Nie podoba im się również wmieszanie Kościoła w politykę, który ich zdaniem, zamiast łagodzić nastroje społeczne, zaognia je.

- Zmiany można przeprowadzić, ale nie rewolucję, jaką nam teraz fundują – mówił pan Marek. - To nieprawda, że wszystko było źle. Były błędy, ale każda władza niestety popełnia i będzie popełniać błędy. To nie znaczy, że trzeba napuszczać jednego człowieka na drugiego, a dzisiaj tak jest.
Mateusz Nowowiejski
mateusz.nowowiejski@bialystokonline.pl