Sport

Wróć

Michał Probierz górą. Jaga znów bez punktów

2021-08-21 19:45:23
Jagiellonia Białystok nie zrehabilitowała się za ubiegłotygodniową porażkę z Górnikiem. W sobotę (21.08) Żółto-Czerwoni przegrali po raz drugi. Podopieczni Ireneusza Mamrota nie sprostali Cracovii.
Grzegorz Chuczun
Pechowy gol do szatni

Zgodnie z przewidywaniami podczas wyjazdowego pojedynku z Cracovią Ireneusz Mamrot postawił w bramce nie na Xaviera Dziekońskiego, który nie ma za sobą udanych tygodni (a nawet miesięcy), a na doświadczonego Pavelsa Steinborsa. Na tym jednak zmiany personale się nie zakończyły. Do wyjściowej jedenastki wrócił bowiem Andrzej Trubeha, natomiast w formacji defensywnej zagrali Bartosz Kwiecień oraz Kacper Tabiś, co spowodowało, że do przodu przesunięty został Tomas Prikryl. Sporym osłabieniem był za to brak w kadrze meczowej Michała Pazdana, który dzień przed starciem z Pasami doznał urazu. Na szczęście do pełni zdrowia doszedł Israel Puerto.

Początek spotkania nie układał się po myśli Jagiellonii. To gospodarze dłużej utrzymywali się przy piłce i to podopieczni Michała Probierza atakowali szybciej, groźniej oraz z większym zapałem, przez co Żółto-Czerwoni zepchnięci zostali do dosyć głębokiej defensywy. Pierwszą stuprocentową sytuację ekipa z Krakowa stworzyła sobie w 12. minucie, gdy świetnie z piłką w pole karne Jagi wpadł Alvarez. Niespełna 30-letni napastnik znalazł się oko w oko z Pavelsem Steinborsem, ale gol nie padł, ponieważ górą w tym pojedynku okazał się bramkarz Dumy Podlasia. W odpowiedzi po chwili dobre dośrodkowanie posłał Kacper Tabiś, a głową tuż obok słupka uderzył Tomas Prikryl.

Po początkowym naporze gospodarzy z czasem mecz się wyrównał, ba, przewagę osiągnęła nawet Jagiellonia, aczkolwiek kolejną niezłą okazję znów stworzyły sobie Pasy. Ponownie niebezpieczeństwo powstało ze strony Alvareza. Tym razem gracz Cracovii zdecydował się na próbę strzelecką z rzutu wolnego, lecz z uderzeniem rywala golkiper białostockiej drużyny sobie poradził, parując futbolówkę na rzut rożny. Później ze stałego fragmentu w mur trafił Jesus Imaz, następnie ze stojącej piłki ponad bramką huknął Nastić, a Steinborsa znów chciał zaskoczyć Alvarez. Nic z tych sytuacji nie wynikło i w zasadzie wydawało się, że pierwsza połowa zakończy się bezbramkowym remisem. Niestety było to myślenie błędne. Tuż przed udaniem się do szatni sędzia Kwiatkowski podyktował bowiem rzut karny na korzyść Cracovii (faul na Alvarezie popełnił Puerto), a ponieważ Pelle van Amersfoort z wapna się nie pomylił, na przerwę Duma Podlasia zeszła, przegrywając 0:1.

Jedno trafienie to za mało

Druga część meczu rozpoczęła się podobnie, jak pierwsza, czyli od lepszej gry Cracovii, choć to Żółto-Czerwoni szybciej stworzyli sobie idealną okazję do zdobycia bramki. Niestety Andrzej Trubeha nie potrafił zamknąć świetnej akcji, a wystarczyło na 2. metrze tylko dołożyć do piłki nogę, w efekcie czego po niemal godzinie zmagań Żółto-Czerwoni w rubryce strzelonych goli nadal mieli na swoim koncie okrągłe zero.

Gole nie padały, ale za to hurtem sypały się żółte kartki. Druga połowa trwała niespełna kwadrans, a w tym czasie sędzia Kwiatkowski po wspomniane upomnienie sięgnął aż 5-krotnie.

Po fragmencie agresywnej gry sprawy w swoje ręce chciał wziąć Romanczuk. Kapitan Jagi najpierw oddał płaski strzał z rzutu wolnego, ale niestety wprost w środek bramki, a niedługo później defensywny pomocnik huknął jeszcze raz, lecz i tym razem zabrakło szczęścia, bo piłka po rykoszecie wyszła na rzut rożny.

Zdawało się, że Duma Podlasia odzyskuje kontrolę nad spotkaniem i wtedy Cracovia zadała cios numer dwa. Mocnym strzałem po ziemi wynik na 2:0 podwyższył Hanca, przez co sytuacja białostoczan ze złej stała się fatalna.

Jagiellończycy się jednak nie poddali. W 69. minucie było już tylko 1:2, gdyż po uderzeniu Cernycha wybronionym przez Hrosso skuteczną dobitką, umieszczając futbolówkę w pustej bramce, popisał się Jesus Imaz.

Końcówka meczu to już istne szaleństwo. Jaga rozpaczliwie szukała gola wyrównującego, a gospodarze trafienia na 3:1. To omal nie padło, bo w 81. minucie Pestka, z dystansu, obił słupek.

Mimo ogromnych starań podopiecznym Ireneusza Mamrota nie udało się zdobyć bramki na 2:2. A trzeba zaznaczyć, że okazja ku temu, by nie przegrać z ostatnią w tabeli Cracovią, była. W doliczonym czasie meczu tzw. setkę miał Imaz. Hiszpan z kilku metrów niestety przestrzelił.

Cracovia - Jagiellonia Białystok 2:1 (1:0)
Bramki: Pelle van Amersfoort 45k, Sergiu Hanca 62 - Jesus Imaz 69

Cracovia: Lukas Hrosso - Cornel Rapa, Jakub Jugas, Matej Rodin, Kamil Pestka (87' Luís Rocha) - Sergiu Hanca (88' Radosław Kanach), Karol Knap (75' Florian Loshaj), Sylwester Lusiusz, Pelle van Amersfoort, Michal Siplak (67' Patryk Zaucha) - Marcos Alvarez (74' Rivaldinho)

Jagiellonia Białystok: Pavels Steinbors - Kacper Tabiś (46' Karol Struski), Bartosz Kwiecień (66' Bogdan Tiru), Błażej Augustyn, Israel Puerto, Bojan Nastić (87' Krzysztof Toporkiewicz) - Tomas Prikryl, Taras Romanczuk, Martin Pospisil (87' Przemysław Mystkowski), Jesus Imaz - Andrzej Trubeha (66' Fedor Cernych)
Rafał Żuk
rafal.zuk@bialystokonline.pl