Aktualności

Wróć

Miasto dopłaci do wylotu na Warszawę. PiS: Ktoś tego niedoszacował

2018-03-23 16:04:39
Miasto postanowiło zgodzić się na wyższe oferty w przetargach na budowę wylotu na Warszawę. Według Prawa i Sprawiedliwości magistrat źle przygotowuje inwestycje.
MN
Rynek zmienia się szybko

W zeszłym tygodniu miasto otworzyło oferty w dwóch dużych przetargach dotyczących przebudowy wylotu na Warszawę. Jeden z nich dotyczył skrzyżowania ul. Narodowych Sił Zbrojnych i al. Jana Pawła II, a drugi stworzenia węzła drogowego w Porosłach. Trzeba zaznaczyć, że było to już 4. podejście do znalezienia wykonawców tych przedsięwzięć (więcej: Pojawiła się nadzieja w sprawie budowy wylotu na Warszawę).

Tak jak w poprzednich konkursach, oferty były zdecydowane za wysokie. Tylko w jednym przetargu na węzeł Porosły przewyższały one zakładane koszty o minimum 100 mln zł. W wypadku drugiego zadania rozbieżności nie były tak duże, ale także sięgały kilkunastu milionów. Nie jest to pierwsza inwestycja w ostatnim czasie, przy której miasto boryka się z problemem rozstrzygnięcia przetargów. Najgłośniejszym przykładem była budowa pasa na Krywlanach.

Radni PiS uważają, że takie sytuacje wynikają z tego, że magistrat źle przygotowuje inwestycje i ich niedoszacowuje.

- Od dłuższego czasu są bardzo duże problemy z realizacją inwestycji miejskich w Białymstoku. Biorąc pod uwagę kwoty, na które są ogłaszane przetargi w naszej ocenie są one niedoszacowane – mówi Henryk Dębowski, przewodniczący klubu radnych PiS.

Przedstawiciele władz miast jednak od dawna zaznaczają, że taka sytuacja jest zależna od boomu inwestycyjnego, a nie od nich. Trudno jest bowiem w momencie przygotowywania inwestycji przewidzieć, jakie warunki będą dyktowali wykonawcy.

- Wynika to z dynamiki rynku i cen, które są oferowane przez wykonawców. Jeśli chodzi o te ostatnie przetargi, to od złożenia wniosku o dofinansowanie do złożenia ofert minął prawie rok. Myśmy przyjmowali wówczas aktualną ceną rynkową, która wydawała się już dostosowana do podniesionych cen. Trudno jednak w dłuższej perspektywie przewidywać tak drastyczne zmiany na rynku drogowym. Jednak jest to sytuacja, z którą borykają się wszyscy inwestorzy - wyjaśnia zastępca prezydenta Adam Poliński.

Zapłacą więcej

Postanowiono nie ogłaszać kolejnego przetargu, tylko zgodzić się na wyższe oferty. Oznacza to podniesienie wartości całej inwestycji o prawie 120 mln zł. Stosowna poprawka do budżetu miasta już została zaproponowana. Nie zmienia ona jednak kosztów przeznaczonych na ten rok, a dopiero na lata następne.

- Na szali stoi dofinansowanie na poziomie 172 mln z Programu Polska Wschodnia, które stracimy, jeśli do końca miesiąca nie zgłosimy gotowości do podpisania umowy, a z drugiej strony zwiększenie limitu wydatków, ale nie wykluczając możliwości pozyskania dodatkowych środków zewnętrznych – tłumaczy Adam Poliński.

Możliwe, że część brakujących środków pokryją pieniądze, które miasto otrzyma od firmy Eiffage, w ramach ugody sądowej w sporze dotyczącym budowy stadionu (więcej: Prezydent podpisał ugodę ws. stadionu? Miasto otrzyma 80 mln). Już w tym momencie do budżetu wpisanych ma zostać 60 mln, a według nieoficjalnych informacji cała ugoda opiewać będzie na 80 mln. Dla radnych PiS nie jest to jednak żadne rozwiązanie, ponieważ zgodnie z wyrokiem sądu II instancji, odszkodowanie miało wynieść razem z odsetkami 120 mln. Tylko nie wiadomo, czy Sąd Najwyższy nie zarządziłby ponownego rozpatrzenia sprawy.

- Wygląda na to, że prezydent w wyniku wieloletnich zaniedbań i nawarstwiania problemów z finansowaniem inwestycji drogowych został przyparty do muru i został zmuszony do zgodzenia się na środki mniejsze niż zostało to przyznane przez sąd – mówi Tomasz Madras, szef komisji finansów.

Podczas poniedziałkowej sesji będzie rozpatrywany punkt dotyczący zmian w budżecie, a prezydent ma przedstawić szczegóły zawarcia ugody z Eiffagem.
Mateusz Nowowiejski
mateusz.nowowiejski@bialystokonline.pl