Aktualności

Wróć

Łańcuch światła w obronie sądów zapłonął w Białymstoku

2017-07-19 08:26:05
Kilkaset osób zebrało się we wtorkowy (18.07) wieczór przed sądem okręgowym w Białymstoku, aby wyrazić swój sprzeciw przeciwko zmianom w sądownictwie.
MN
Dwie ustawy, dużo zamieszania

W poprzednim tygodniu przez parlament przeszły dwie ustawy bardzo mocno reformujące sądownictwo w Polsce. Chodzi rozporządzenie o sądach powszechnych, które po nowelizacji, pozwoliłoby ministrowi sprawiedliwości w ciągu pół roku wymienić wszystkich prezesów i wiceprezesów w tych placówkach. Druga to natomiast zmiana ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa, która przewidywała m.in. wygaszenie kadencji 15 członków rady i zastąpienie ich sędziami wybranymi przez sejm, mimo że do tej pory robiły to środowiska sędziowskie.

Oba projekty wzbudziły ogromny sprzeciw społeczeństwa, a także politycznej opozycji. Proponowanym nowelom zarzucano, że niszczą one podstawy demokracji, jaką jest trójpodział władzy i oddają kontrolę nad sądami politykom, w obecnej sytuacji politycznej - jednej partii.

Ostatnia szansa demokracji?

We wtorek w całej Polsce doszło do protestów. O godz. 21.00 w 33 miastach, w tym w Warszawie przed Pałacem Prezydenckim, ale także w Białymstoku przed sądem okręgowym. Akcja w stolicy woj. podlaskiego wyszła dość spontanicznie z inicjatywy grupy Normalny Białystok, która dwa dni wcześniej zaprosiła ludzi, żeby przyjść tego dnia i zapalić symboliczne światełko jako znak protestu.

- Ostatni element demokracji jest w totalnym zagrożeniu. Zrobiono już wszystko, żeby nasz kraj cofnął się – zabrano media publiczne, Trybunał Konstytucyjny i wiele innych rzeczy. W tej chwili, jeśli ten ostatni, wątły bastion, jakim jest system sądowniczy, chociaż nie jest idealny, zostanie zawłaszczony, to gdzie my jesteśmy? – pytał retorycznie Dariusz Szada-Borzyszkowski z grupy Normalny Białystok.

Rozmiar wydarzenia zaskoczył samych organizatorów, ponieważ przyszło kilkaset osób. Wśród zgromadzonych można było zobaczyć oczywiście przedstawicieli partii politycznych i władz samorządowych, ale pełno było też zwyczajnych obywateli, którzy postanowili zamanifestować, że nie zgadzają się na to, co proponuje partia rządząca i zapalili kilkaset światełek pod gmachem przy ul. Skłodowskiej-Curie.

- Ja się cieszę, że spontaniczna akcja spowodowała, że jest nas tylu. To znaczy, że ludzi, którzy niepokoją się tym, co dzieje się w Polsce, jest coraz więcej. To, co wyróżnia dzisiejsze spotkanie, to fakt, że jest tutaj dużo młodych ludzi i to jest nadzieja - podkreślał Szada-Borzyszkowski.

Jako że nie była to zgłoszona manifestacja, nikt z zebranych nie przemawiał i nie wznoszono okrzyków. Odśpiewano natomiast hymn. Wśród ludzi, chociaż bardziej na uboczu, dało się dostrzec również sędziów, którzy jednak nie chcieli jednoznacznie komentować całej sytuacji.

- Mogę powiedzieć tylko tyle, że pokój i sprawiedliwość są bardzo blisko siebie. Wspaniale, że mieszkańcy Białegostoku solidaryzują się i wspierają wymiar sprawiedliwości. Jako sędzia mogę zapewnić, że mieszkańcy mogą być dumni ze swoich sędziów – mówił Tomasz Kałużny, sędzia Sądu Rejonowego w Białymstoku.

Sejm proceduje

Trzeba przypomnieć, że podczas trwającego posiedzenia sejmu procedowana jest ustawa o Sądzie Najwyższym, która zmienia zasady powołania sędziów do SN i pozwala na wygaszenie ich obecnej kadencji decyzją ministra sprawiedliwości.

W Warszawie doszło jednak do pewnego zwrotu. Głos zabrał bowiem prezydent Andrzej Duda, który zapowiedział, że nie podpisze ustawy o Sądzie Najwyższym, jeśli parlament nie wprowadzi jego poprawek do ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa. Miałyby one polegać na tym, że członkowie KRS wybierani byliby większością kwalifikowaną (3/5) przez sejm. Eksperci jednak twierdzą, że ta korekta nie zmieni tego, iż proponowane nowelizacje ustaw są niekonstytucyjne.
Mateusz Nowowiejski
mateusz.nowowiejski@bialystokonline.pl