Sport

Wróć

Jagiellonia dominowała, ale nie wygrała. Białostoczanie mają nad czym pracować

2021-08-27 22:35:59
W meczu 6. kolejki PKO Ekstraklasy Jagiellonia Białystok zmierzyła się w Grodzisku Wielkopolskim z Wartą Poznań. Piątkowy (27.08) pojedynek zakończył się remisem 1:1.
Grzegorz Chuczun
45 minut bez fajerwerków

Ireneusz Mamrot nie był w 100% pewny zdrowia Michała Pazdana, dlatego ten, mimo uporania się z urazem, który wyeliminował go ze starcia z Cracovią, podczas wyjazdowej potyczki z Wartą zasiadł jedynie na ławce rezerwowych. Na środku obrony wystąpili więc Israel Puerto, Błażej Augustyn oraz Bogdan Tiru. W bramce ponownie ujrzeliśmy Pavelsa Steinborsa, zaś w roli wahadłowych zaprezentowali się Bojan Nastić i Tomas Prikryl. W pomocy szkoleniowiec Jagi postawił na Tarasa Romanczuka, Martina Pospisila, a także Karola Struskiego, natomiast najbardziej wysuniętymi zawodnikami byli Jesus Imaz i Fedor Cernych. Warto odnotować, że w meczowej kadrze znów zabrakło Daniego Quintany, który cały szuka optymalnej formy i pracuje nad jej odnalezieniem w Białymstoku.

Początek rozgrywanego w Grodzisku Wielkopolskim spotkania był nerwowy. Obie drużyny miały problemy z zawiązaniem składniejszych akcji, jednak z marazmu szybciej wyszła Warta. W 7. minucie groźne uderzenie nogą oddał bowiem Corryn, a już kilkadziesiąt sekund później Dumę Podlasia przed utratą gola uratował Pavels Steinbors, który to z najwyższym trudem wybronił strzał głową Łukasza Trałki.

Jagiellonia odpowiedziała w minucie numer 11. Golkiper gospodarzy - Adrian Lis - wykonał wtedy zbyt krótkie piąstkowanie, dzięki czemu z mniej więcej 17. metra sytuacyjne uderzenie z pierwszej piłki na niemal pustą bramkę mógł oddać Błażej Augustyn. 33-letni stoper kopnął futbolówkę nieźle, ale nie idealnie, bo ta trafiła jedynie w poprzeczkę.

Następnie gra znów się nieco uspokoiła, po czym do ataku po raz kolejny przystąpiła Duma Podlasia. Z dystansu szczęścia poszukał Karol Struski, lecz Adrian Lis zdołał odbić lecącą w światło bramki piłkę, a Cernych, który najszybciej dopadł do wyplutej futbolówki i nieskutecznie dobił próbę młodszego kolegi, był na spalonym. W 26. minucie i Warta stworzyła zagrożenie. Poznaniacy świetnie zagrali piłkę na lewą stronę, skąd powędrowało dobre dośrodkowanie w szesnastkę, w efekcie czego przed znakomitą szansą na otwarcie wyniku stanął Corryn. Na szczęście Belg uderzył głową niecelnie i grę od własnej bramki rozpoczął Steinbors.

W końcówce pierwszej połowy Prikryl dograł futbolówkę na 8. metr do Imaza, lecz i ta akcja nie przyniosła zmiany rezultatu. Hiszpan huknął wysoko ponad poprzeczką, a ponieważ i później strzały Prikryla oraz Pospisila były kiepskiej jakości, oba zespoły zeszły więc na przerwę przy bezbramkowym remisie.

Mur Warty nie runął

Druga odsłona starcia była już ciekawsza. Widowisko w 48. minucie rozkręcił Bojan Nastić, który popełnił fatalny błąd na 30. metrze. Bośniak podał piłkę wprost pod nogi Kuzimskiego, a ten minął Steinborsa i z ostrego kąta skierował futbolówkę do pustej bramki, dając tym samym swojemu zespołowi prowadzenie 1:0.

Podrażniona Jagiellonia odpowiedziała już 2 minuty później. Israel Puerto świetnie dośrodkował bowiem na głowę Fedora Cernycha, a ten uderzył tak, że golkiper gospodarzy przy interwencji nie miał najmniejszych szans. Później niecelnie z dystansu strzelał Romanczuk, po czym główkował Imaz, ale i Hiszpan nie potrafił skierować piłki w taki sposób, by Adrian Lis musiał wykazać się swoimi umiejętnościami.

W 59. minucie Żółto-Czerwoni powinni jednak wygrywać, ale Jesus Imaz ponownie się pomylił. Gwiazdor Dumy Podlasia, będąc na 7. metrze i mając przed sobą jedynie Lisa, przestrzelił, przez co po niemal godzinie gry wynik meczu nadal był remisowy.

Dobry czas białostockiego zespołu mimo wszystko trwał. Rezultat meczu mógł zmienić wprowadzony za Cernycha Andrzej Trubeha, lecz snajper Jagi uderzył wprost w bramkarza rywali, a następnie dobrze zapowiadającą się kontrę źle wykończył Karol Struski.

Jagiellonia dominowała, do 20. metra rozgrywała futbolówkę w sposób bardzo przyjemny dla oka, jednak dalej brakowało ognia. Ofensywni piłkarze ze stolicy Podlasia w piątkowy wieczór mieli problemy, by oddać próbę strzelecką wysokich lotów i to spowodowało, że podopieczni Ireneusza Mamrota wrócą do Białegostoku tylko z remisem. Szkoda, bo po zmianie stron Warta na boisku praktycznie nie istniała. 3 punkty przy tak dysponowanym przeciwniku to powinien być obowiązek.

Warta Poznań - Jagiellonia Białystok
Bramki: Mateusz Kuzimski 48 - Fedor Cernych 50

Warta Poznań: Adrian Lis - Jan Grzesik, Aleks Ławniczak, Robert Ivanov, Konrad Matuszewski (69' Jakub Sangowski) - Mario Rodriguez (69' Jakub Kiełb), Mateusz Kupczak, Łukasz Trałka (77' Michał Kopczyński), Mateusz Czyżycki, Milan Corryn (77' Mateusz Sopoćko) - Adam Zrelak (23' Mateusz Kuzimski)

Jagiellonia Białystok: Pavels Steinbors - Tomas Prikryl (85' Kacper Tabiś), Israel Puerto, Błażej Augustyn, Bogdan Tiru, Bojan Nastić - Karol Struski (85' Przemysław Mystkowski), Taras Romanczuk, Martin Pospisil - Jesus Imaz, Fedor Cernych (70' Andrzej Trubeha)
Rafał Żuk
rafal.zuk@bialystokonline.pl