Sport

Wróć

Ireneusz Mamrot: Nie jest tak, że spuścimy głowy

2018-08-10 08:33:20
Jagiellonia Białystok przegrała w czwartek (9.08) na własnym terenie z Gent 0:1. Po meczu Ligi Europy z wyniku bardzo niezadowolony był trener wicemistrzów Polski - Ireneusz Mamrot.
Grzegorz Chuczun
Korzystny rezultat w postaci 0:0 był na wyciągnięcie ręki. Duma Podlasia mogła jechać do Gandawy w dobrych nastrojach, ale błąd z 85. minuty sprawił, że rewanżu nie można już bramkowo zremisować. Trzeba będzie go wygrać.

Promykiem nadziei jest to, że wicemistrzowie Polski wcale nie wyglądali na tle faworyta dużo gorzej. W drugiej połowie byli dla Belgów równorzędnym rywalem.

- Jestem bardzo niezadowolony z wyniku, natomiast nie z gry zespołu zwłaszcza w drugiej połowie. Uważam, że w tym okresie graliśmy lepiej niż w pierwszej i mieliśmy swoje sytuacje. Jedną miał Bartosz Kwiecień, gdy po jego strzale piłkę z linii wybił obrońca, drugą miał natomiast Roman Bezjak - mówił po meczu Ireneusz Mamrot, trener Jagi.

O rezultacie czwartkowego spotkania zadecydował błąd w końcówce rywalizacji, kiedy to Jagiellonia posłała do ataku zbyt dużą liczbę zawodników.

- Nie możemy zachowywać się tak, jak przy straconej bramce. Są 3-4 minuty do końca meczu i idziemy całym zespołem w pole karne, po czym nadziewamy się na kontrę. Gdy nie da się wygrać, trzeba trzymać to 0:0, bo w pucharach jest to korzystniejszy wynik niż 1:1 czy 0:1. Teraz musimy myśleć o meczu ligowym, następnie o rewanżu i na pewno nie jest tak, że spuścimy głowy. Mimo trudnej sytuacji będziemy walczyli do końca. Uważam, że jeśli strzelimy bramkę w pierwszej połowie, to na pewno mamy szansę powalczyć z silnym przeciwnikiem, który tą swoją siłę dzisiaj pokazał - zakończył szkoleniowiec białostoczan.

O tym, że dwumecz nie jest jeszcze zakończony wspomniał też trener Gentu - Yves Vanderhaeghe.

- Pamiętamy mecz Jagiellonii w Portugalii. Pokazała tam ona, że jest w stanie strzelić wiele bramek na boisku rywala, dlatego wynik tej rywalizacji nie jest jeszcze rozstrzygnięty. Jeśli chodzi o sam mecz, to jestem bardzo zadowolony z naszej organizacji gry, sposobu przemieszczania się po boisku i operowania piłką. To napawa optymizmem przed kolejnymi meczami. Zdaję sobie jednak sprawę z tego, że Jagiellonia postawiła nam trudne warunki i z pewnością to samo uczyni za tydzień w Gandawie - powiedział po czwartkowym spotkaniu szkoleniowiec rywali.

Rewanżowe starcie w Belgii odbędzie się 16 sierpnia. Pierwszy gwizdek arbitra rozbrzmi o godz. 20.30.
Rafał Żuk
rafal.zuk@bialystokonline.pl