Kultura i Rozrywka

Wróć

Facebook i Nike. Marek Bieńczyk w Białymstoku

2012-10-15 00:00:00
Chciałbym pisać po to, by ludzie się wzruszali - przyznał Marek Bieńczyk podczas spotkania w czasie festiwalu Zebrane. Laureat nagrody literackiej Nike za Książkę twarzy odwiedził w sobotę Białystok.
A.D.
Po raz pierwszy kapituła nagrody nagrodziła zbiór esejów. - Czuje się winny - żartował Bieńczyk i po chwili dodał, że się cieszy, bo lubi esej.

W swojej Książce twarzy (ironiczny tytuł wobec Facebooka) sypie anegdotami, opowiada o wiosłowaniu na Łotwie i wampirach melancholicznych, o języku zakochanych, stadzie malowanych tramwajów i mnóstwie innych rzeczy, które coś dla niego znaczą.
- Czy ma pan już konto na Facebooku? - dopytywał prowadzący spotkanie Dominik Sołowiej. - Mam, bo ktoś mi założył - odparł pisarz. - Nie chcę zostawiać codziennych śladów, ale i tak robi to za mnie Internet.

Przyznał, że póki nie miał tytułu, nie miał książki. - Przed pisaniem obiecujemy sobie, że nie będziemy się powtarzać i wpadać w pułapki własnego stylu. Pisanie to ciągła walka. Łapię się na tym, że ciągle piszę o jakiejś twarzy. Zdałem sobie też sprawę, że w szkole rysowałem twarze.

Przypomniał słowa Anny Świrszczyńskiej, która twierdziła, że obowiązkiem każdego pisarza jest wytworzenie własnego stylu, a drugim jest zabicie własnego stylu. - Jestem tego świadomy. Mam poczucie, że pisze jedną książkę, ale próbuję z tym walczyć i zabijać własne wyobrażenie.

Bieńczyk odniósł się też do przyczepionej mu etykietki pisarza postmodernistycznego. - Chciałbym pisać po to, by ludzie się wzruszyli, żeby płakali. Nie wiem, czy jak pisze pisarz postmodernistyczny, to można płakać.

Laureat nagrody Nike znany jest też ze swojej pasji do wina i pisania o nim. - Poczułem pisarską wolność, kiedy zacząłem pisać o winie. Zaczynam jedno zdanie i nie wiem, w którą stronę pójdzie drugie i trzecie. To trochę taka anarchia pisania.

Festiwal Literacki Zebrane zakończył się w sobotę koncertem Świetlików. Jego tegoroczny program był bardzo ciekawy. Białystok odwiedzili Lidia Ostałowska, nominowana do nagrody Nike za Farby wodne i Tadeusz Sobolewski, autor książki o Mironie Białoszewskim Człowiek Miron. Gościliśmy także Jarosława Klejnockiego, pisarza, literaturoznawcę, dyrektora Muzeum Literatury im. Adama Mickiewicza w Warszawie i Wojciecha Orlińskiego, publicystę Gazety Wyborczej. Z czytelnikami spotkali się również poeci: Krzysztof Siwczyk, Tomasz Różycki i Jacek Podsiadło.
Anna Dycha
anna.d@bialystokonline.pl