Aktualności

Wróć

Dwie twarze: Co dałeś na koniec roku? [FELIETON]

2016-06-27 08:48:30
Niezależnie od skali, oczywiście liczy się gest.
Mamy wakacje? To znaczy, że już po. Milion zakończeń roku za nami, wiele apeli, gal, zebrań, hymnów państwowych i hymnów szkoły, przemówień i podziękowań. I wreszcie, liczne wymiany: świadectwo za prezent. Ewentualnie, w wersji lajt – świadectwo za kwiatek. Ile tego macie za sobą w pięknym czerwcu 2016?

Rady rodziców i trójki klasowe już od marca zachodzą w głowę, jakiż to upominek najdoskonalej odda wdzięczność za całoroczny trud ciała pedagogicznego. Każdy, kto ma dziecko w przedszkolu, szkole, kółku, ognisku, domu kultury, a pociecha chodziła na angielski, szachy, pływanie czy piłkę, ma niezłą zagwozdkę: kwiatek czy prezent? Jak prezent – to jaki? Coś drogiego czy symbolicznie? I zaczyna się robić wesoło...

W Świętokrzyskiem podobno jedna pani dostała... fugę do płytek. Najczęściej daje się herbatki, kawki, kosze słodyczy i nieśmiertelne bombonierki. Różę, tulipan czy bukiet do pięciu dych uważa się za pójście na łatwiznę. Trójki klasowe potrafią się już bardziej zachować: biżuteria, talon do SPA, karty podarunkowe czy drogie kosmetyki.

Niezależnie od skali, oczywiście liczy się gest.

Z drugiej strony:

Strasznie głupi zwyczaj. Jednych bije po kieszeni, innych wprawia w zakłopotanie. Wcale nie jest fajnie dostawać drogie i wymyślne prezenty w świecie, w którym łatwo być posądzonym o łapówkarstwo. Wcale nie okej jest odżałować parę stówek na kwiatki, czekoladki i herbatki w przeddzień wakacji, zamiast wydać je na jakieś półkolonie czy wczasy pod gruszą...

Tymczasem pani Krysia od geografii, malując się rano, marzy sobie: a może dadzą mi ten talon do SPA jak w zeszłym roku? Pan Staszek z wuefu, goląc wąsik, myśli: jak znów dostanę dwadzieścia cztery róże to wszystkie dam tej Krysi od geografii. Pani wicedyrektor nie zdążyła zużyć wszystkich kosmetyków, jakie dostała rok temu, a w szafie u pań szatniarek zalegają niezjedzone bombonierki z ostatnich sześciu lat.

Klęska urodzaju, ale i nieco krępująca tradycja. Dla obu stron. Kajtek z pierwszej klasy rumieni się, wymieniając wymiętolony kwiatek za świadectwo. Wychowawczyni też nie ma lekko, przyjmując szczere podziękowania i wyrazy wdzięczności poparte luksusowym zegarkiem albo kolią z logo znanej marki. Wszyscy czują się nieco sztucznie w tej sytuacji.

No to dawać w końcu czy nie? I co? Dziś już chyba po ptakach, ale za rok?
Piotr Czubaty
24@bialystokonline.pl