Aktualności

Wróć

Dwie twarze: Bierz, jak dają! [FELIETON]

2017-07-24 08:14:11
Lepsza zapomoga z MOPSu, niż byle jaka praca – ciekawe, czy białostoczanie też tak myślą...
pixabay.com
O tym, że ludzie nie chcą pracować, szukają łatwej kasy, podchodzą byle jak do rozmów kwalifikacyjnych i mają raczej dystans do stabilności zawodowej, przestali już nawet pieśni śpiewać i książki pisać. Że Podlasie wcale nie odstaje od tej dziwacznej normy, nazwanej erą pracownika, też nie jest tajemnicą. Na szczęście socjalna pielucha państwa jest dziś na poziomie zadowalającym dużą część rodaków, którzy mówią: jak dają – trzeba brać!

Prawie połowa Polaków – a więc statystycznie też Podlasian – uważa, że lepsza zapomoga od państwa, niż byle jaka praca. I skutecznie uprawiają aktywne siedzenie w domu, co miesiąc zgarniając nawet niemałe sumki z tytułu miliona różnych zasiłków, dodatków, zapomóg czy innych ulg. Od Krynek po Zambrów, od Sejn do Siemiatycz, od poniedziałku do niedzieli rozchodzi się sielska woń grilla, podczas gdy cieniasy z korpo zarzynają się za najniższą krajową.

Raz tylko na jakiś czas, jak zabraknie na nowe auto albo lepszy telewizor, ojciec czy zięć polecą w Londynie albo Brukseli świadczyć usługi budowlano – remontowe. Szybko uzupełniony budżet ma w głębokim poważaniu jakikolwiek etat. Patrzy na to z podziwem kolejne pokolenie, uznając za standard taki styl życia, zamykający się w odważnym stwierdzeniu: bierz, jak dają.

Z drugiej strony:

Łatwo jest osądzać i oceniać innych, ale zapewne nikt z prowadzących te statystyki nie zagłębił się w temat nawet na centymetr. To, że ktoś korzysta z pomocy socjalnej wcale nie musi oznaczać, że jest cwaniakiem i darmozjadem i żeruje na kasie z Twoich podatków. Dlaczego rezygnować z tego, co się nam zwyczajnie należy?

Gdyby wszyscy byli zadowoleni z własnego stanu domowych finansów, nikt nie myślałby o jakichś groszach które z reguły przeznaczone są dla biednych. Nikt nie lubi czuć się biedny, co nie? Widocznie stawki, które oferuje rynek pracy w tak hucznie obchodzonej i wielokrotnie wspominanej erze pracownika, szału i euforii nie wywołują. Inaczej, komu potrzebne byłyby zasiłki?

Nic mnie nie dziwi, odkąd w niemieckim Lidlu zobaczyłem wódkę w strefie towarów impulsowych. Ale tym wszystkim, którzy psioczą na rozdawnictwo socjalne i ludzi którzy z niego korzystają, zachęcam do rozejrzenia się wokół. Do zestawienia zarobków z cenami. Nie ma co się dziwić, że ludziom nie starcza. A poza wszystkim: z każdej wypłaty masa kasy ląduje poza moim portfelem w formie podatków i innych ubezpieczeń, tak zwanych społecznych. Jeśli więc oferują mi jakieś zasiłki i dofinansowania – to chyba wypada wziąć, nie?

Jak jest?
Piotr Czubaty
24@bialystokonline.pl