Kultura i Rozrywka

Wróć

Czarnobylska modlitwa. Tragiczna historia w nowoczesnej formie

2012-10-03 00:00:00
Czytanie performatywne Czarnobylskiej modlitwy to pierwsza premiera w nowym sezonie artystycznym Teatru Dramatycznego. Premiera przypominająca czarnobylską tragedię w formie, która jest nowością na białostockiej scenie.
Bartek Warzecha
Punktem wyjścia jest reportaż białoruskiej dziennikarki Swietłany Aleksijewicz Czarnobylska modlitwa. Kronika przyszłości. Na jego postawie Dana Łukasińska napisała sztukę, którą białostockiej publiczności postanowiła przedstawić Agnieszka Korytkowska-Mazur, reżyser czytania, a także nowa dyrektor teatru.

Krok po kroku poznajemy więc wstrząsające historie świadków największej technologicznej tragedii XX wieku. Spotykają się w autobusie, którym jadą na wycieczkę do muzeum Czarnobyla i okolic. Radziecki żołnierz opowiada, jak patrolowali wyludnione ulice. Tragedie lubią wykorzystywać szabrownicy, którzy szybko się tam pojawili. Na skażone tereny wracali też miejscowi, zbierali owoce i warzywa, wywozili je w głąb kraju. Napromieniowane jabłka sprzedawały się tam od ręki. Czerwony Partyzant wspomina radzieckie czasy z rozrzewnieniem: Bo władza radziecka szczodra jest. Wszyscy, których spotkał tragiczny los przychodzą do Matki Boskiej Budsławskiej (postać grana przez Aleksandrę Maj zasiada na środku sceny). Pasażerowie nuklearnego Nostromo docierają wreszcie do muzeum, w którym mogą nacieszyć oko eksponatami i napromieniować się do woli. Jest i poczęstunek z płodów skażonej ziemi. Ponadto zakupy można zrobić w muzealnym sklepiku i na stronie www.czarnobylsmacznego.by. A po posiłku pojechać w plener, tam czeka więcej eksponatów. Bezkresne cmentarze, niepokonana przyroda i święto zmarłych Radunica. Obok ludzkiej tragedii autorka adaptacji widzi też tragedię zwierząt, które pozostawione same sobie zjadały się nawzajem, dziczały i skazane były na wystrzelanie.

Aktorzy posiłkują się na scenie tekstem, ale w pewnym momencie przestajemy zwracać na to uwagę. Górę bierze dobre aktorstwo. Weźmy choćby sceny, w których Maria Czarnobylska (Agnieszka Możejko-Szekowska) rozpacza po stracie dzieci, a Kierowca Nuklearnej Wycieczki (Piotr Szekowski) nazywa mordercą zwierząt Pilota tejże wyprawy (Bernard Maciej Bania). Ci aktorzy robią największe wrażenie. Poza tym Dorota Radomska w niewielkiej roli Wariatki z Czeczenii i Krzysztof Ławniczak jako zatwardziałego komunisty, zapatrzonego w Związek Radziecki. Uwagę zwraca także Łukasz Węgrzynowski, zaproszony do czytania gościnnie. Natomiast usadzony nad sceną Chór Bab komentuje aktorskie kwestie.

Nie jest to spektakl oczywisty, przewidywalny. Do przedstawienia tragicznej historii reżyser wybrała ciekawą, artystyczną formułę, która - wbrew pozorom - daje aktorom duże możliwości. Całość jest studium pełnej absurdów historii ZSRR, która stworzyła homo sovieticusa, a także metaforą rozpadającego się imperium. Najbliższe spektakle 19 i 20 października.
Anna Dycha
anna.d@bialystokonline.pl