Kultura i Rozrywka

Wróć

Co z budżetem Opery? Placówka nie ma już długu

2015-12-03 00:00:00
W połowie października Operą i Filharmonią Podlaską interesowali się radni miejscy i wojewódzcy PiS. Pytali m.in. o kwestie związane z finansowaniem. Dyrekcja placówki odpowiada - Opera wychodzi na prostą.
Anna Dycha
Na specjalnie zwołanej konferencji wicemarszałek Maciej Żywno i dyrektor Opery i Filharmonii Podlaskiej Damian Tanajewski mówili o aktualnej sytuacji placówki, odnieśli się też do porównań Opery Podlaskiej do Opery Wrocałwskiej (padały na jednym z portali społecznościowych).

Radni jadą do Wrocławia

- Opera to produkt sztandarowy naszego regionu – przekonywał wicemarszałek Maciej Żywno. - Samorząd województwa podlaskiego jest przekonany o dobrym zarządzaniu instytucją. Jest ona naszym wspólnym dobrem - nie tylko województwa, ale też miasta. Przecież ponad połowa widzów Opery to mieszkańcy Białegostoku.

Radni, którzy w październiku pytali o działalność OiFP, porównywali ją do Opery Wrocławskiej. Przedstawiciele komisji kultury i promocji miasta wybrali się nawet do Wrocławia na posiedzenie wyjazdowe.

- Chciałem podziękować radnym miejskim za zainteresowanie nie swoją instytucją - odnosił się do sytuacji wicemarszałek Żywno.

Podkreślał, że zarząd województwa podlaskiego jest zadowolony z programu artystycznego placówki i z sytuacji finansowej. To widzowie oceniają repertuar Opery, a zainteresowanie spektaklami przy Odeskiej jest naprawdę ogromne. Bilety sprzedają się z dużym wyprzedzeniem, Opera ma też już stałych widzów. W pierwszej połowie odwiedziło ją ponad 80 tys. widzów, średnio jest to 150 tys. widzów rocznie. Poza tym placówka spłaciła kredyt wynoszący ponad 5 mln zł. Saldo na kontach jest już dodatnie.

Jedyna taka instytucja w kraju

- Opera i Filharmonia Podlaska - Europejskie Centrum Sztuki to jedna taka instytucja w Polsce - mówił jej dyrektor, Damian Tanajewski. - Łączy Operę, Filharmonię i Europejskie Centrum Sztuki. Nie da się tej placówki porównać do żadnej innej w kraju. Trudno ją zestawiać z Operą Wrocławską, która ma wieloletnią tradycję.

Przypomniał, że u nas odbywają się też koncerty filharmoniczne oraz kongresy i sympozja, organizowane są wystawy, pokazy filmów i warsztaty edukacyjne. Poinformował także, że Opera Wrocławska funkcjonuje w systemie repertuarowym, natomiast Opera Podlaska w systemie blokowym. Różnica polega na tym, że we Wrocławiu widzowie mają większy wybór spektakli, w Białymstoku spektakl jest wstawiany do repertuaru na pewien okres tak, by nie zmieniać dekoracji.

Damian Tanajewski odniósł się też do zarzutów na temat kosztownej produkcji opery Carmen – wyniosła ona 1,3 mln zł. Natomiast w Operze Wrocławskiej produkcja tego tytułu kosztowała 700 tys. zł. Nie była to jednak realizacja od podstaw, ale wznowienie opery z 2007 roku.

Co z budżetem?

Początek grudnia to również gorący okres budżetowy. Jak będzie wyglądał przyszłoroczny budżet Opery? Na 13 mln zł może liczyć z urzędu marszałkowskiego, w planach jest też ponad 6,2 mln zł z Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. W projekcie budżetu miasta prezydent zaplanował także przekazanie Operze 1,8 mln zł (na realizację opery Zemsta nietoperza, Halfway Festival Białystok oraz dwie bajki muzyczne).

- Apelujemy do radnych miejskich o utrzymanie kwoty dofinansowania dla Opery - mówił wicemarszałek Żywno. - Wierzę, że jest dobra wola, by działać na rzecz rozwoju tej placówki.

Czy radni miejscy wesprą Operę, okaże się jeszcze w grudniu.
Anna Dycha
anna.d@bialystokonline.pl