Kultura i Rozrywka

Wróć

Co nam zostało po Bojarach? Mało, coraz mniej

2013-10-22 00:00:00
O Bojarach wciąż trzeba mówić, by nikt nie zarzucił, że drewniana dzielnica w sercu Białegostoku na ochronę nie zasługuje - to refleksja po dyskusji w Centrum im. Ludwika Zamenhofa, która towarzyszyła promocji książki Bojary 3.
Anna Dycha
Ukazał się kolejny album poświęcony historii i mieszkańcom dzielnicy Bojary. Sądząc po piątkowej promocji wydawnictwa w CLZ, temat ten jest wciąż bardzo żywy. W spotkaniu tłumnie uczestniczyli nie tylko mieszkańcy Bojar, ale też wszyscy pasjonaci białostockiej historii. Fotografowali się na tle archiwalnych zdjęć, które przypominają klimat urokliwej dzielnicy. Wystawę uzupełniają rysunki wykonane przez Michała Walickiego. Prezentowana jest również Karta Bojarska, dokument postulujący ochronę Bojar.

Po wernisażu autorzy tekstów zawartych w albumie - białostoccy historycy - Andrzej Lechowski i Wiesław Wróbel oraz współautor Karty Bojarskiej Adam Walicki, a także prowadzący spotkanie Sebastian Wicher dyskutowali o tym, dlaczego nie udało się zachować Bojar w kształcie z końca lat 80. Jak podkreślali, nikt wówczas nie dysponował taką wiedzą, jak dziś. Jednak dziś, gdy wiemy o historii dzielnicy znacznie więcej niż ćwierć wieku temu, nie ma już prawie Bojar. Rozmówcy zgodnie jednak zauważali, że o relikty Bojar należy zadbać.

Sam album to blisko 200-stronicowe wydawnictwo ilustrowane czarno-białymi zdjęciami, planami budynków, reprodukcjami reklam i mapami. Otwiera go pełen osobistych wspomnień tekst Andrzeja Lechowskiego. Główną część publikacji zajmuje jednak imponująca biografia ulicy Starobojarskiej, którą przygotował Wiesław Wróbel. Historyk odkrywa też nieznane losy domu przy ul. Kraszewskiego 9. Natomiast Adam Walicki przypomina, jak powstała Karta Bojarska i pyta, co z dziedzictwa Bojar można ocalić dla potomnych. Do książki został dołączony reprint mapy Białegostoku z 1810 r. Album jest dostępny w CLZ, kosztuje 60 zł.
Anna Dycha
anna.d@bialystokonline.pl