Aktualności

Wróć

Co najmniej. Zwrot klucz, który da nauczycielom większe pieniądze

2019-06-19 18:11:50
Rada miasta zmieniła regulamin wynagradzania nauczycieli w Białymstoku. Właściwie wstawiła do niego tylko zwrot co najmniej, który zdecydowanie poszerza możliwości, jeśli chodzi o wypłacanie nagród.
MN
Do wtorkowej (18.05) rady miasta, czytając regulamin wynagradzania nauczycieli, mogliśmy natrafić na zapis, który mówi o tym, że fundusz nagród dla nauczycieli za ich osiągnięcia dydaktyczno-wychowawcze to 1% planowanego rocznego osobowego funduszu wynagrodzeń. Ten zapis został jednak zmieniony, wydawałoby się że w sposób nieznaczny, ale tak naprawdę umożliwiający wyraźne zwiększenie tych nagród. Od teraz bowiem fundusz stanowi co najmniej 1% planowanego rocznego osobowego funduszu wynagrodzeń. Przy czym 80% funduszu nagród przydzielane jest przez dyrektora danej placówki, a nie więcej niż o 20% może decydować prezydent.

- To drobna zmiana, ale istotna z punktu widzenia środowiska nauczycielskiego w Białymstoku – mówi Rafał Rudnicki, zastępca prezydenta odpowiedzialny za edukację.

Bo rada miasta popiera nauczycieli

Dlaczego akurat teraz? Jakiś czas temu, o czym chyba wszyscy pamiętają, w całym kraju odbywał się strajk nauczycieli, którzy domagali się zdecydowanej poprawy sytuacji w oświacie, w tym przede wszystkim podwyższenia poziomu wynagrodzeń zasadniczych.

Do porozumienia z rządem nie udało się dojść, strajk zawieszono, ale zgodnie z prawem nauczyciele za czas strajku nie dostają wynagrodzenia, a mówimy tu o prawie 3 tygodniach kwietnia. Miasto nie zablokowało jednak funduszy przeznaczonych na wynagrodzenia dla nauczycieli. Nie można było ich też wypłacić tak po prostu.

- Kiedy rozpoczął się strajk, razem z radnym Tomaszem Kalinowski napisałam interpelację do władz miasta, żeby zabezpieczyć środki nauczycielom za utracone wynagrodzenie w czasie strajku. W odpowiedzi prezydent napisał, że miasto dołoży wszelkich starań, żeby te środki zostały w jakiś sposób przez nauczycieli odzyskane i udało nam się wspólnie przygotować uchwałę, która została przyjęta. Te drobne sformułowanie pozwala na elastyczność i w żaden sposób nie jest obciążające dla budżetu miasta, bo to są środki, które już są na kontach szkół. Ale pozwoli to na takie wydatkowanie tych środków, żeby wynagrodzić nauczycielom ich ciężką pracę i to, że znaleźli się w sytuacji dość trudnej – podwójny rocznik, stres związany z wprowadzaniem nowej podstawy programowej, nowych podręczników. Rada miasta w całej rozciągłości popiera nauczycieli i popiera ich słuszne postulaty, które mają dążyć do poprawy edukacji – mówi Katarzyna Kisielewska-Martyniuk, wiceprzewodnicząca rady miasta.

To nie jest rekompensata

Oficjalnie wspomniane nagrody nie mają być wypłacane zamiast wynagrodzeń, tylko w uznaniu za ciężką pracę nauczycieli. Władze miasta podkreślają to dobitnie.

- Na sesji rady miasta wyraźnie powiedziałem z mównicy, że kwestie związane z przyznawaniem nagród to wyłączna domena dyrektora placówki oświatowej i to on decyduje kogo i w jakiej wysokości wynagrodzić, a po drugie, że nie ma żadnych obaw, że nagrody nie trafią do nauczycieli, którzy w czasie strajku pracowali – mówi Rafał Rudnicki.

Jak zaznaczają władze miasta, jest to dość niecodzienna sytuacja, ponieważ do tej pory trudno było znaleźć dodatkowe środki na nagrody dla nauczycieli, ponieważ miasto samo borykało się ze zbyt małą subwencją oświatową otrzymywaną z budżetu państwa. Sytuacja zmieniła się, gdy część środków przeznaczonych na pensję została niewykorzystana z powodu strajku.

- Nigdy nie było tak, że tych pieniędzy jest na tyle dużo, żeby zaspokoić taką liczbę nauczycieli, która rzeczywiście zasługuje na podwyższone dodatki motywacyjne, na nagrody za osiągnięcia w swojej pracy czy po prostu na zorganizowanie większej ilości zajęć dodatkowych, na które jest wielkie zapotrzebowanie. Głośno o tym mówimy, że środków na oświatę mamy za mało i że potrzeby miasta w tym zakresie są o wiele większe niż realne możliwości – zauważa dyrektor departamentu edukacji Ewa Mituła.

Strajk tylko zawieszony

Piłka jest teraz po stronie dyrektorów, którzy zdecydują o rozdysponowaniu środków. Teoretycznie zmiana uchwały daje im podkładkę, która pozwala nie złamać prawa, jeśli część środków trafi do nauczycieli, który w strajku brali udział.

Będzie to już jednak po wakacjach, gdyż w środę zakończył się rok szkolny. Często takie nagrody przyznawane są w okolicach Święta Edukacji Narodowej. Tylko że do tego czasu strajk może zostać wznowiony. Co prawda Ministerstwo Edukacji zapewniło podwyżki nauczycielom od września, ale na warunkach, na które zgodzili się wyłącznie przedstawiciele oświatowej Solidarności. Inne związki zawodowe decyzję o zawieszeniu strajku podjęły ze względu na uczniów, którym nie chcieli utrudniać podejścia do matury.

Dokładnie pensja zasadnicza nauczycieli wzrośnie o 9,6% od 30 września z wyrównaniem od początku roku szkolnego. Po wdrożeniu zmian wynagrodzenie zasadnicze nauczyciela stażysty wyniesie 2782 zł brutto (wzrost o 244 zł brutto), nauczyciela kontraktowego - 2862 zł brutto (wzrost o 251 zł brutto), nauczyciela mianowanego - 3250 zł brutto (wzrost o 285 zł brutto), nauczyciela dyplomowanego - 3817 zł brutto (wzrost o 334 zł brutto).

Strajkujący nauczyciele domagali się natomiast dwóch podwyżek po 15% - od stycznia z wyrównaniem i od września bieżącego roku.
Mateusz Nowowiejski
mateusz.nowowiejski@bialystokonline.pl