Nauka

Wróć

Co dalej ze strajkiem nauczycieli? Wiele czynników będzie ważnych

2019-08-30 12:15:46
Uczniowie kończą wakacje. Razem z nimi do szkół wraca debata o stanie polskiej oświaty i warunkach pracy nauczycieli.
MN
W najbliższy poniedziałek (2.09) znów będzie można usłyszeć dzwonki. Do szkół wrócą uczniowie i nauczyciele. Niby rok jak każdy inny, ale jednak niezupełnie. Nie można bowiem zapominać, że wciąż trwa strajk nauczycieli, który w kwietniu - po prawie 3 tygodniach - został tylko zawieszony. Wówczas uznano, że należy dać uczniom możliwość normalnego przystąpienia do matury i skończenia roku szkolnego, dlatego też zdecydowano się na ustępstwo, mimo że postulaty strajkujących nie zostały spełnione.

Przypomnijmy, że domagali się oni dwóch podwyżek w wysokości 15% - od stycznia (z wyrównaniem) i od września 2019 roku dla każdego, co w zależności od stopnia oznaczałoby kwotę w przedziale od około 720 do 990 zł.

Rząd porozumienie zawarł tylko z oświatową Solidarnością. Zgodziła się ona na wzrost wynagrodzeń, który niedawno uchwalono: wynagrodzenie zasadnicze nauczyciela stażysty wyniesie 2782 zł brutto (wzrost o 244 zł brutto), nauczyciela kontraktowego - 2862 zł brutto (wzrost o 251 zł brutto), nauczyciela mianowanego - 3250 zł brutto (wzrost o 285 zł brutto), nauczyciela dyplomowanego - 3817 zł brutto (wzrost o 334 zł brutto).

Póki co stabilnie

Jakie są więc nastroje przed nowym rokiem szkolnym wśród nauczycieli i czy istnieje szansa, że we wrześniu znów zaczną strajk?

- Nastroje są takie same jak w latach poprzednich. Nowy rok szkolny to zawsze nowe otwarcie i to, że pozostajemy w sporze zbiorowym, nic nie zmienia – mówi Andrzej Gryguć, przewodniczący podlaskiego oddziału Związku Nauczycielstwa Polskiego. - Co do strajku, na razie mamy tylko pewne dane sondażowe i są grupy, które chciałyby go kontynuować w najostrzejszej formie, ale raczej nie są one w większości. Większość jednak skłania się do innych form protestów.

Wpływ na to ma mieć kilka czynników. Jeden z nich to kwestia finansowa. Nauczyciele za czas strajku nie otrzymują wynagrodzenia, co w wielu wypadkach, np. gdy mówimy o małżeństwie nauczycieli, może powodować poważne problemy, nawet mimo wsparcia ze strony związków zawodowych, które z tzw. funduszy strajkowych wypłacały protestującym, najbardziej potrzebującym rekompensaty.

Zadbajmy o jakość

Druga kwestia to fakt, że nowy rok szkolny to poważne zmiany w funkcjonowaniu wielu placówek - podwójny rocznik w szkołach średnich czy nowe podstawy programowe. Strajk pracowników mógłby zdezorganizować szkoły, które i tak w tym momencie mają sporo problemów. Paradoksalnie jednak to ten ostatni czynnik może wpłynąć też na to, że nauczyciele nie odpuszczą walki. Rząd co prawda w ostatnim tygodniu rozpoczął cykl tzw. Wojewódzkich Okrągłych Stołów dla Oświaty, ale według ZNP, to tylko pokazówki.

- Jeśli mówimy o tym, że jakość oświaty musi być wyższa, to musimy poważnie się tym zająć – mówi Andrzej Gryguć. - Te okrągłe stoły oświatowe to tylko zagranie polityczne, które nie wprowadza nic nowego, a tylko psuje debatę publiczną na temat oświaty.

Nawet jeśli uda się w miarę spokojnie przejść przez najbliższy rok, to nie znaczy, że zapaść nie zacznie się pogłębiać. Już teraz są problemy ze znalezieniem osób chętnych do pracy w szkole. W województwie podlaskim jest 400 wakatów, jednak przede wszystkim w dużych miastach. Z drugiej strony w mniejszych ośrodkach, gdzie wygaszono gimnazja, brakuje etatów.

A może być gorzej

W następnych latach szykuje się duży odpływ nauczycieli, którzy po prostu przejdą na emeryturę, a następców nie widać. Co gorsza, obecnie nawet nauczyciele dyplomowani często zmieniają branżę, ze względów finansowych.

- Jeśli nadal będzie tak, że osoba, która przychodzi do szkoły, będzie zarabiać niewiele więcej niż najniższa krajowa, to nie będzie chętnych do pracy. Jeśli ktoś ma jakieś aspiracje i zależy mu na normalnym funkcjonowaniu, to nie zdecyduje się na pracę za takie pieniądze – prorokuje Andrzej Gryguć. - Frustracja bierze się też, może nawet w takim samym wymiarze jak z powodów finansowych, z niezrozumienia środowiska nauczycielskiego i tego, o co walczymy. Jeśli coś ma się zmienić, potrzebujemy wsparcia społecznego, ale też ze strony rządu, niezależnie której opcji politycznej, bo do tej pory byliśmy traktowani jako zbędny towar, który można przestawiać z półki na półkę.

Wiadomo już, że nauczyciele normalnie rozpoczną pracę w tym roku. ZNP przygotowuje ankiety, w których pracownicy szkół będą się mogli wypowiedzieć na temat tego, czy chcą i w jakiej formie kontynuować protest. Wyniki powinny być znane koło 20 września. Decyzja musi jednak brać pod uwagę oczekiwania nauczycieli zarówno tych z dużych miast, jak i pracujących w małych, wiejskich placówkach.

- Życzę zarówno nauczycielom, jak i uczniom, żeby był to spokojny rok, w którym będą mogli skupić się na pracy – mówi prezes Podlaskiego ZNP.
Mateusz Nowowiejski
mateusz.nowowiejski@bialystokonline.pl