Aktualności

Wróć

Były strzały i wybuchy. Bitwa Białostocka przyciągnęła tłumy

2018-08-19 14:36:08
W niedzielę (18.08) miała miejsce rekonstrukcja walk, które w 1920 r. stoczono w naszym mieście. Wydarzenie przyciągnęło tłumy widzów.
Justyna Fiedoruk
Plac NZS zamienił się w pole bitwy

W niedzielę o godz. 12.30 pl. NZS przemienił się w prawdziwe pole bitwy. Miała tam bowiem miejsce rekonstrukcja Bitwy Białystockiej. Były wybuchy, strzelanie, wojskowe wozy, pojazdy i wiele innych. Impreza ściągnęła tłumy widzów.

- Bardzo fajnie to przygotowali, wszystko widać, że jest przemyślane. Już same dźwięki robią wrażenie, wybuchy słychać chyba z daleka. Myślę, że jest to ciekawe widowisko, przypomina o ważnych wydarzeniach dotyczących naszego miasta. Rok temu niestety nie byłam, więc nie mam porównania obu rekonstrukcji, ale tegoroczna bardzo mi się podoba – mówi Adrianna Piskorz, obserwująca widowisko.

W wydarzeniu wzięło udział wiele rodzin z dziećmi. To najmłodsi najgłośniej krzyczeli widząc nadjeżdżające konie i słysząc wystrzały.

- Walczą tak jak w filmie, jest super. Mamusia mi tłumaczyła, że rekonstrukcja to taki teatr na podwórku, aktorzy pokazują nam - co się kiedyś wydarzyło, bo to było naprawdę. Bardzo mi się podoba – mówi 8-letni Michał Reszko, który przyszedł zobaczyć bitwę z rodzicami.

Inscenizacja ciekawa, jednak nagłośnienie zbyt słabe

Całość trwała kilkadziesiąt minut, wiele osób stawało na różnych podestach i słupach, by cokolwiek zobaczyć. Pojawiło się też jednak kilka uwag.

- Jest jakiś pan, który co jakiś czas zabiera głos przez mikrofon. Podejrzewam, że opowiada co się dzieje, podkreślam - podejrzewam, bo jest to tak niewyraźne, że nie potrafię rozróżnić żadnego słowa. Impreza jest super, wszystko fajnie przygotowane, ale nagłośnienie to porażka – mówi Ewelina Jakubowska z z Białegostoku.

W inscenizacji uczestniczyło łącznie około 120 osób. Były też konie, wozy i taczanki. Po zakończeniu widowiska rekonstruktorzy i pojazdy biorące udział w widowisku udali się pod Muzeum Wojska w Białymstoku. Tam mieszkańcy miasta mogli zrobić sobie z nimi wspólne zdjęcia oraz spróbować prawdziwej, woskowej grochówki.

Zobacz też: Działania wojenne przeniosą się w inny rejon miasta
Justyna Fiedoruk
justyna.f@bialystokonline.pl