Kryminalne

Wróć

Biały kołnierzyk z Białegostoku. Kolejny interes ubije za kilka lat

2018-04-18 17:15:56
Były prezes, który zarządzał białostocką firmą pożyczkową i przywłaszczył sobie ponad 700 tys. zł, będzie miał sporo czasu na przemyślenie swojego zachowania. Na kierownicze stanowisko także prędko nie wróci.
Dorota Mariańska
Okradał swoich

Były prezes i dyrektor ds. sprzedaży jednej z białostockich spółek z branży pożyczkowej został oskarżony o to, że przez ponad rok przywłaszczył ponad 700 tys. zł. Pieniądze wziął z kasy firmy dla której pracował. Było to możliwe dzięki temu, że zawierał umowy pożyczkowe z nieistniejącymi osobami. Mężczyzna wpisywał fikcyjne dane osobowe oraz miejsca zamieszkania rzekomych klientów. Więcej: Miał fałszować umowy pożyczkowe i okradać własną firmę. Były prezes z zarzutami.

Kierować może już tylko za kratami

W środę (18.04) sąd ogłosił wyrok w tej sprawie. Były prezes został skazany na 1 rok i 6 miesięcy więzienia. Ma też 5-letni zakaz prowadzenia działalności usługowej związanej z rynkiem finansowym. Nie może także w tym czasie zajmować stanowisk w organach spółek prawa handlowego i innych instytucjach finansowych, a także być kierownikiem w tych podmiotach.

Wziąć łatwo, gorzej z oddaniem

Mężczyzna mimo tego, że częściowo spłacił zaciągnięte zobowiązania, ma do oddania jeszcze sporą kwotę, bo 220 tys. zł:

- Cześć pożyczek została spłacona. Jednakże nie było to determinowane, w ocenie sądu, chęcią naprawienia wyrządzonej szkody. Z jednej strony tak, ale z drugiej wiązało się to z możliwością kontynuowania działalności przestępczej. Sprawca uczynił sobie z firmy, którą zarządzał, darmową instytucję kredytową. Korzystał z jej środków jak z własnych, w części spłacając pożyczki, ale tylko po to, aby jego bezprawne działania nie wyszły od razu na jaw - tłumaczył sędzia Sławomir Cilulko w uzasadnieniu orzeczenia.

Przy czym, jak podkreślił sędzia, realna strata finansowa, jaką poniosła firma, jest wyższa niż 220 tys., bo przez taki brak spółka nie mogła inwestować i zarabiać.

Co więcej okazuje się, że podsądny nie spieszy się z regulowaniem należności. Od momentu, kiedy trafił przed oblicze wymiaru sprawiedliwości, nie zapłacił pokrzywdzonej firmie nawet złotówki. Co ciekawe, jednocześnie zadeklarował miesięczne przychody na poziomie 3-4 tys. zł.

- Trudno w tych okolicznościach uwierzyć, że sprzeniewierzone pieniądze zostały przeznaczone na działalność gospodarczą, która według oskarżonego była niedochodowa - mówił po ogłoszeniu wyroku sędzia Cilulko. - Ponadto w bankach, jak i w ZUS-ie, sprawca posiada kolejne zaległości rzędu kilkuset tys. zł - dodał.

Poza tym - jak wynika z danych urzędu skarbowego - podsądny osiąga dochody zdecydowanie wyższe od przeciętnych (od 85 tys. zł do 165 tys. zł rocznie w ciągu ostatnich kilku lat).

Firma mu ufała

Mężczyzna został skazany nie tylko za sprzeniewierzenie mienia, ale też za nadużycie zaufania w obrocie gospodarczym. Firma obdarzyła go kredytem zaufania i powierzyła sprawowanie ważnej funkcji. I tu warto wspomnieć, że oskarżony dostał od swojego pracodawcy drugą szansę, bowiem po wykryciu przestępstwa została zawarta ugoda. Zobowiązał się on spłacić należności związane ze swoim działaniem, a w zamian za to udziałowcy spółki mieli nie zawiadamiać organów ścigania. Takiej szansy jednak skazany nie wykorzystał.

- Gdy dochodzi do nadużycia zaufania i związanej z tym straty finansowej, zagrożone są interesy właściciela mienia, a jeżeli jest to dodatkowo podmiot funkcjonujący w obrocie gospodarczym, zagrożone są interesy jego pracowników, kontrahentów, klientów, współpracujących podmiotów. Tego rodzaju zachowania należy ocenić jako naganne, rzutujące nie tylko na majątek pokrzywdzonej firmy, ale też w szerszym kontekście mogące oddziaływać na sferę zawodową, jak i prywatną wielu osób – ocenił wspomniany wcześniej sędzia.

Białe kołnierzyki

Oskarżony nie był dotychczas karany. Ma dobrą opinię w swoim środowisku, jest wykształcony. Takich przestępców jak on nazywa się białymi kołnierzykami. To ci, którzy na pewnym etapie swojego życia decydują się wejść w konflikt z prawem i w nim pozostawać przez dłuższy czas. Zaś takie zachowanie świadczy o premedytacji i braku wyrzutów sumienia.

Środowy wyrok jest nieprawomocny.
Dorota Mariańska
dorota.marianska@bialystokonline.pl