Aktualności

Wróć

Białostockie autobusy - na wybory zawiozą cię za darmo, a późną nocą w ogóle

2023-09-19 10:08:26
W czasie poniedziałkowej sesji Rady Miasta Białegostoku podjęto temat nocnych linii autobusowych. Wśród radnych opozycji pojawiły się głosy, by przywrócić kursy komunikacji miejskiej pomiędzy 23:30, a 4:00. Władze miasta sprawiają jednak sprawę jasno.
Marcin Jakowiak - UM w Białymstoku
Przypomnijmy – autobusy przestały kursować po Białymstoku późną nocą wskutek ograniczeń covidowych wprowadzonych trzy lata temu. Można więc powiedzieć, że dzisiejszy stan rzeczy jest jedną z ostatnich „pamiątek” po epidemii koronawirusa.

Troska o imprezowiczów

Jako pierwszy w tej sprawie zabrał głos Henryk Dębowski. Najpierw skupił się głównie na ludziach młodych.

- W Białymstoku mamy dużo nocnych imprez. Wiele z nich organizuje zresztą samorząd miejski. Obecnie uczestnicy takich wydarzeń nie mogą wrócić do swoich domów za niewielką opłatą. Muszą korzystać z usług taksówkarskich – wyjaśniał radny PiS-u

Potem Dębowski pochylił się także nad osobami pracującymi o niestandardowych dla większości pracowników porach, czyli mających tzw. fajrant po drugiej zmianie. Według radnego, z tego grona pojawiało się wiele próśb o interwencję polityka PiS-u u władz miasta.

Radny uderzał się także w swoje piersi jak i całej rady, przypominając że owa sprawa nie była zbyt częstym przedmiotem zainteresowania rady.

Moja wina. Nasza wina

- Cała rada ponosi tutaj winę. Mogliśmy lobbować w sprawie nocnej komunikacji miejskiej, a nie zrobiliśmy tego. Liczę jednak na refleksję teraz i w przyszłości – zachęcał swoje koleżanki i kolegów Dębowski.

Radny przypomniał również, że powstała nawet inicjatywa oddolna, czyli wniosek samych mieszkańców. Ci w ramach budżetu obywatelskiego chcieli przywrócenia nocnych linii. Wniosek ten nie został jednak przeznaczony do głosowania z powodu braków formalnych.

- Aby nocne jazdy komunikacji miejskiej miały sens i nie generowały zbyt wielkich kosztów, miasto powinno zakupić małe busy, ewentualnie używać autobusów elektrycznych. – zakończył Henryk Dębowski.

Niemal identyczne argumenty przedstawiała także radna Agnieszka Rzeszewska:

- Nikt rozsądny nie chce przecież puszczać późną nocą w miasto autobusów przegubowych. Wystarczą małe busy. Chcecie mieszkań dla młodych, a nie ułatwiacie im wyjścia na miasto i powrotu - powiedziała radna PiS-u.

Kto śpi, a kto zasnąć nie może...

Na stanowczą ripostę ze strony władz miasta nie trzeba było długo czekać. Wiceprezydent Nikitorowicz swoje ad vocem rozpoczął od podstawowego pytania o to co mieści się w pojęciu „kurs nocny”. Sam uważał, że za takie można uznać ostatnie połączenia dostępne w rozkładzie jazdy, a więc o 23:30. Nikitorowicz przypomniał także, że przed pandemią linie nocne cieszyły się „bardzo umiarkowanym zainteresowaniem”.

Wiceprezydent dodał, że miasto musi oszczędzać, ponieważ jego zdaniem Białystok stracił aż 500 mln zł przez Polski Ład.

Nikitorowicz przedstawił także priorytety władz i co za tym idzie, pracowników komunikacji miejskiej.

- Nie wiem czy wypada narzekać na rozkład jazdy. Jest on bogaty. Ok. 4:00 wypuszczamy w trasę pierwsze autobusy, a ostatnie trafiają do zajezdni niedługo przed północą. Panie radny - kto musi o 2:00 kończyć pracę? Ile jest takich osób? Autobusy mają najpierw dowieźć ludzi do pracy o typowych dla większości osób porach. Do szkół mają trafić na czas dzieci, a np. emeryci na zakupy czy do lekarza - to sa podstawowe potrzeby. Dla mnie 23:30 to już jest noc i jestem przekonany, że 95 proc. mieszkańców Białegostoku jest wtedy w łóżkach. Może pan nie, ale ja tak - zakończył Zbigniew Nikitorowicz.

Temat nocnej komunikacji miejskiej nie był przedmiotem głosowania. Powinien więc jeszcze pojawić się na kolejnych sesjach białostockiej rady.

Na wybory pojedziemy za darmo

Przedstawiciele obydwu opcji politycznych w radzie miasta (PO i PiS-u) byli za to zgodni co do darmowego udostępniania autobusów komunikacji miejskiej w niedzielę, 15 października. Wtedy odbędą się w Polsce wybory parlamentarne. Szacunkowy koszt poniesiony przez BKM z powodu darmowych wycieczek mieszkańców Białegostoku do lokali wyborczych to ok. 25 tys. zł. Jak mówił radny Paweł Myszkowski, jest to kwota niewielka. Zwłaszcza, gdy ma się na uwadze to jak ważna jest wysoka frekwencja w odbywającym się równolegle referendum. Radny PiS-u dodał także, że każdy samorząd jest zobowiązany do zapewnienia darmowego dojazdu wyborcom, którym ciężko jest dojechać na głosowanie własnym środkiem transportu. Użycie w tego celu komunikacji miejskiej jest więc uzasadnione i logiczne.
Kamil Pietraszko
24@bialystokonline.pl