Aktualności

Wróć

Białostocki stadion coraz bliżej

2010-01-20 00:00:00
Chętnych do realizacji koncepcji białostockiego stadionu zaproponowanej przez zespół architektów Stefana Kuryłowicza nie brakuje. Jak się okazuje, może być wcielona w życie za kwoty, których różnica sięga 100 mln zł!
- Dla nas istotne jest to, że duże podmioty zainteresowały się stadionem. Da to gwarancję, że budować go będzie doświadczona firma - mówił tuż po przedstawieniu ofert przetargowych szef Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji, Adam Popławski.

Jeszcze we wtorek (19.01), jak donosił Kurier Poranny, nie wpłynęła żadna oferta przetargowa na budowę stadionu. W środę, do godziny 12. było ich aż 16. Już oficjalnie je upubliczniono. Z ulgą odetchnął i zastępca prezydenta Tadeusz Arłukowicz, który czeka na wyłonienie budowniczego najładniejszego stadionu w Polsce i dyrektor MOSIRu. Odetchnęli, bo przetarg zdawał się ciągnąć w nieskończoność...

Prezentacja chętnych do budowy miała odbyć się już w październiku, wówczas okazało się, że w dokumentacji przetargowej znalazł się zapis sprzeczny z prawem unijnym. Potem do urzędu wpłynęło setki pytań, na wszystkie trzeba było udzielić odpowiedzi. Termin składania ofert więc przekładano, ostatnio, z 4 na 20 stycznia. Tego przesunięcia miasto jednak być może nie będzie żałować. Nastąpiło ono na prośbę polsko-francuskiego konsorcjum firm Eiffage Budownictwo Mitex SA i Eiffage Construction S.A.S., które zaproponowało najtańsze rozwiązanie: wybuduje stadion za nieco ponad 156 mln zł, gdy tymczasem najdroższa z ofert opiewała na 243 mln.

Propozycje budowy wpłynęły z różnych zakątków Polski i Europy. Do przetargu zgłosiła się spora liczba firm z naszego regionu (Białegostoku, Bielska Podlaskiego, czy Czarnej Białostockiej). Wszystkie zobowiązały się zbudować stadion w przeciągu 2 lat od chwili podpisania umowy. Zapewniają też 5-letnią gwarancję.

Jak tłumaczył Popławski, teraz miasto czeka analizowanie wszystkich ofert pod względem formalnym. Nie wykluczone, że niektóre z nich już na tym etapie zostaną odrzucone, inne będą wymagały uzupełnień. Potem, o ile nie wpłyną odwołania, będziemy czekać na ostateczne wyłonienie wykonawcy.

Pomimo iż sam prezydent, Tadeusz Truskolaski, przyznał, że przeciągające się prace wokół stadionu to porażka minionego roku, to władze zapewniają, że termin realizacji inwestycji - koniec 2011 r. - nie jest zagrożony.
E.S.