Zdrowie

Wróć

Białostoccy studenci będą pomagać. Potencjalni dawcy szpiku mogą się już rejestrować

2022-12-05 12:42:04
Dwie uczelnie z Białegostoku postanowiły dołączyć do akcji rejestracji potencjalnych dawców szpiku. Rusza projekt Helpers’ generation.
Fundacja DKMS
Studenci po raz kolejny będą walczyć z nowotworami rejestrując się jako potencjalni dawcy szpiku. Udział w akcji bierze 58 uczelni w całym kraju. Dzięki niej do tej pory do bazy potencjalnych dawców szpiku dołączyło ponad 140 tys. osób, z czego 1074 było dawcami komórek macierzystych. Jesienna edycja Fundacji DKMS Helpers’ generation odbędzie się w dniach 5-11 grudnia. Udział w niej wezmą także Politechnika Białostocka i Uniwersytet Medyczny.

- Grudzień to specyficzny okres, w którym chętnie obdarowujemy się prezentami, więc warto pomyśleć o rejestracji i być może podarować komuś najpiękniejszy z możliwych – szansę na życie. W 6 obiektach na terenie Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku planujemy przygotować blisko 30 stanowisk, na których będziemy pomagać w przejściu przez proces rejestracji i odpowiadać na wszelkie pytania, związane z dawstwem szpiku. Jeśli potrzebujesz zmiany w swoim życiu, lekkiego kopniaka do działania - rejestracja w bazie potencjalnych dawców szpiku Fundacji DKMS może być idealnym motywatorem! Być może ten jeden krok dzieli Cię od pomocy swojemu bliźniakowi genetycznemu – mówi Edyta Chociej, liderka projektu Helpers’ generation z Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku.

Inicjatywa trwa już od kilku lat

Inicjatywa trwa od 2013 r. Przez te wszystkie lata odbyło się już 1430 akcji, podczas których rejestrowali się potencjalni dawcy szpiku. Każdą edycję projektu poprzedzają warsztaty, które są organizowane przez Fundację DKMS. W tym roku, po trwającej 2 lata przerwie, odbyły się one stacjonarnie – w Warszawie. Udział w nich wzięło 88 studenckich liderów z prawie 60 uczelni. Uczestnicy podczas spotkania zdobywali wiedzą dotyczącą dawstwa szpiku oraz praktyczne umiejętności, tj.: organizacja i promocja wydarzeń, zarządzanie projektami czy komunikacja w mediach społecznościowych.

W tym roku Fundacja DKMS zorganizowała dodatkowo konkurs stażowy. W ramach jesiennej i wiosennej edycji ma zamiar nagrodzić liderów projektu Helpers’ generation z jednej uczelni. Zwycięzcami zostaną ci, którzy zorganizują najbardziej efektywną i kreatywną kampanię informacyjno-edukacyjną. Nagrodą w konkursie jest wakacyjny, sześciotygodniowy staż w Fundacji DKMS, która pokryje koszt wynagrodzenia i zakwaterowania stażysty.

- Na świecie co 27 sekund, a w Polsce 40 minut ktoś słyszy diagnozę: „Pan/Pani/Państwa dziecko ma nowotwór krwi. To ogromny szok dla każdego. Poszukiwanie dawców i ich rejestracja w bazie pozwala zwiększyć szanse na znalezienie zgodnego dawcy, tzw. bliźniaka genetycznego dla osoby chorej. Trzeba uświadomić ludziom, jak niewiele wystarczy, by pomóc. Chcemy pokazać im, że ktoś wkrótce z naszą pomocą może ponownie z radością tulić swoją mamę, grać w piłkę z tatą, bawić się na placu zabaw z rodzeństwem i przyjaciółmi, czy wrócić do znajomych z pracy, by razem dalej się rozwijać.
– dodaje Edyta Chociej.

Każdy może zostać dawcą i uratować czyjeś życie

Potencjalnym dawcą szpiku może zostać każdy zdrowy człowiek pomiędzy 18. a 55. rokiem życia, nieposiadający znacznej nadwagi i mieszkający na stałe w Polsce.

Zostanie dawcą wiąże się z ogromnymi emocjami i radością, że można komuś uratować życie. Szczególnie że cały proces nie jest skomplikowany, ani bolesny.

- Pierwszy telefon od fundacji otrzymałem, gdy minął trochę ponad rok od mojej rejestracji. Było to bardzo niespodziewane. Wszystko zostało mi dokładnie wyjaśnione krok po kroku, po czym padło pytanie o moją ostateczną decyzję - lekko zestresowany, ale bardzo podekscytowany możliwością pomocy, odpowiedziałem tak, chcę zostać dawcą – i zostałem nim w marcu 2022 r. Cała procedura, której musiałem się poddać - badania wstępne, przyjmowanie zastrzyków i ostatecznie pobranie komórek macierzystych, w moim przypadku z krwiobiegu - przebiegła w miłej, przyjaznej atmosferze. Czułem się zaopiekowany. Nie wymagało to ode mnie wielkiego poświęcenia. Największą trudnością, jaka mnie spotkała, było spokojne siedzenie przez kilka godzin na fotelu podczas zabiegu - prawdziwy test cierpliwości. Nic nie bolało. Po pobraniu ciężko było mi uwierzyć w to, że już po wszystkim. Że już pomogłem. Nadal uważam, że podjęty przeze mnie wysiłek był niewspółmiernie niski w stosunku do pomocy, jakiej byłem w stanie udzielić – mówi Miłosz, który został dawcą.

Później chłopak miał okazję pomóc po raz drugi, ale jak sam przyznaje, gdyby była potrzeba oddania limfocytów po raz trzeci, również chętnie by to zrobił. Nie wie kim jest biorca, poinformowano go jedynie, że jest to starsza pani z Ameryki. Wierzy, że dzięki niemu udało jej się pokonać nowotwór.
Justyna Fiedoruk
justyna.f@bialystokonline.pl