Aktualności

Wróć

Barszcz Sosnowskiego. Jak go usuwać i czy będziemy do tego zmuszeni?

2015-09-08 00:00:00
Naukowcy z całej Polski dyskutowali na Suwalszczyźnie nad metodami walki z barszczem Sosnowskiego. Komisja Europejska chce wpisać roślinę na listę gatunków inwazyjnych, co oznaczałoby obowiązkowe jej zwalczanie w całej Unii Europejskiej.
barszcz-sosnowskiego.pl
Wyrządza ogromne szkody

W ostatnich miesiącach o barszczu Sosnowskiego mówiło się bardzo dużo. Tego lata pojawił się masowo w wielu rejonach Polski, także w Białymstoku. Odnotowano również jeden przypadek śmiertelny poparzenia tą rośliną.

Niestety nadal nie wszyscy wiedzą, jak dokładnie rozpoznać roślinę, ani jak z nią walczyć. Choć wygląda niegroźnie, może wywołać poważne problemy ze zdrowiem.

Barszcz Sosnowskiego został w latach 50. XX w. sprowadzony z Kaukazu. Miał być rośliną pastewną, co jednak się nie sprawdziło i w krótkim czasie zaniechano uprawy. Łatwo jest pomylić go z innymi chwastami. Pomóc w rozpoznaniu może to, że wygląda jak gigantyczny koper z charakterystycznymi kwiatami zebranymi w potężny baldach.

Należy wiedzieć, że to jedna z najsilniej toksycznych roślin w Polsce. Najlepiej omijać ją z daleka, wydziela bowiem groźne toksyny, które mogą poparzyć skórę ludzi i zwierząt.

Naukowcy debatowali jak walczyć

Naukowcy z całego kraju debatowali nad skutecznymi metodami walki z barszczem Sosnowskiego.

- Jest to roślina, która jest bardzo żywotna, produkuje ogromną liczbę nasion, szybko się rozprzestrzenia i nie jest łatwo ją zwalczyć - wyjaśnia Izabela Sachajdakiewicz z Wyższej Szkoły Ekologii i Zarządzania w Warszawie. - W Polsce najczęściej stosuje się wykaszanie i środki chemiczne. Obydwie metody są średnio skuteczne. Wykaszanie nie jest metodą zwalczania, a jedynie metodą ograniczenia ekspansji - dodaje.

Mimo wieloletnich badań, ciągle nie wypracowano tej jednej, idealnej metody na skuteczną walkę z rośliną. Należy ją zawsze dopasować do danej sytuacji.

- Najbardziej skuteczną metodą i najlepszą jest przecięcie sztychówką poniżej szyi korzeniowej. Wszystko wskazuje na to, że on od korzenia nie odbija i w ten sposób mamy usunięty osobnik - radzi Marian Szewczyk, PWSZ w Sanoku.

Kolejną, równie pracochłonną metodą, jest wstrzykiwanie w łodygę rośliny roztworu chemicznego, co powoduje jej obumarcie.

Walka z barszczem Sosnowskiego przypomina jednak walkę z wiatrakami. Upływający czas nie jest tutaj sprzymierzeńcem, bowiem roślina ma ogromną zdolność rozrodczą i szybko się rozprzestrzenia. Dodatkowo należy rozważyć, co z tym usuniętym już barszczem zrobić. Spalenie spowoduje np., że wiele związków, również tych szkodliwych, dostanie się do powietrza.

Musimy pamiętać, że nadal potrzebna jest edukacja, bo wielu z ludzi dalej nie wie, co to jest barszcz Sosnowskiego i jak poważne dolegliwości wywołuje.

Na celowniku Unii

Eksperci i naukowcy z krajów członkowskich UE podjęli niedawno decyzję, by barszcz Sosnowskiego wpisać na listę gatunków inwazyjnych. Komisja Europejska napisała w tej sprawie list do Światowej Organizacji Handlu, gdyż będzie się to wiązać także z ograniczeniami w handlu i musi być skonsultowana z WTO.

Po wpisaniu rośliny na listę gatunków inwazyjnych kraje Unii będą zobowiązane do jej usuwania.
Ewa Reducha
ewa.r@bialystokonline.pl