Kultura i Rozrywka

Wróć

Bal manekinów. Obcych trzeba zabić

2011-02-02 00:00:00
Trwa bal. A właściwie dwa bale: na jednym bawią się politycy, biznesmeni, ludzie z wyższych sfer; drugi to zabawa manekinów - ożywionych, pozornie podległych ludziom figur. Wkrótce jednak światy te - pozornie tak od siebie odległe - zaczynają się mieszać, a cała hierarchia społeczna, wypracowany od lat system zależności, ulega zachwianiu.
Bal manekinów to tekst oryginalny i nietuzinkowy, o wciąż aktualnej tematyce. Przedstawia obraz starcia się elit politycznych z racją społeczeństwa. Premiera spektaklu opartego na adaptacji dramatu Brunona Jasieńskiego 4 lutego w Teatrze Dramatycznym.

Co zrobić z obcymi?
- Jasieński był fascynującą, ale mało znaną postacią - zachwycał się na spotkaniu z dziennikarzami reżyser. - Komunizmem zaraził się we Francji, ale został stamtąd deportowany. Zdecydował się na emigrację do ZSRR, mekki europejskiego komunizmu - opowiada Bogdan Michalik. - Pisarza aresztowano w czasie czystek stalinowskich i skazano na 15 lat łagrów. Czuł się niesłusznie oskarżony, więc odwołał się od tego wyroku. W wyniku powtórnego rozpatrzenia sprawy został skazany na śmierć.
Ciekawostką jest fakt, że polską sztukę napisał po rosyjsku. Przekładu dokonał kolega Jasieńskiego - Anatol Stern.
- Pomimo że Bal manekinów jest komedią, w jej głębszych warstwach przewija się ślad losów samego pisarza - mówi reżyser. - Obcych się nie lubi, obcych trzeba zabić.
Oprócz śmiechu spektakl ma dostarczyć widzom również tematów do przemyśleń, np. nad zjawiskami manipulacji i korupcji.

Wyzwanie dla aktorów
Bogdan Michalik przyznaje, że zaingerował w treść dramatu. - To tekst napisany 80 lat temu. Pewne rzeczy postanowiłem wyostrzyć - tłumaczy. - W finale uśmiercamy Manekina Leadera, a u Jasieńskiego on żyje i wraca do swojej pracowni.
Reżyser dodaje, że dla wielu krytyków ten dramat uchodzi za pęknięty, brakuje mu pointy. Stąd dość mocna ingerencja, ale bez dopisywania tekstu.
Sztuka jest olbrzymim wyzwaniem dla aktorów. Michalik: - Pierwsza część oparta jest na frazowanym, quasi-pantomimcznym ruchu. Dodatkowo trzeba śpiewać i nadać temu wymiar aktorski.
Muzykę napisał Zbigniew Zamachowski, nad aranżacją muzyczną czuwał Tomasz Kmiecik z Piwnicy pod Baranami. Uwagę zwraca również choreografia, której autorem jest Bohdan Głuszczak, lider Pantomimy Olsztyńskiej, teatru amatorskiego ludzi niesłyszących.
Z kolei w kostiumach uderza melanż stylów. Manekiny schodzą się bowiem z pracowni specjalizujących się w szyciu ubiorów dla różnych klas społecznych.
- Mamy tu celowy przekrój społeczny. Wiele z tych ubiorów mogłoby zaistnieć współcześnie. Ich dopełnieniem będą świetne makijaże - zapewnia Anna Korytowska, autorka kostiumów.
Na teatralnych deskach zobaczymy prawie cały zespół Dramatycznego.
andy